wtorek, 17 kwietnia 2018

Znani i nieznani bydgoszczanie - 94

Dzisiaj nieco inaczej.  Przedstawiam trójkę SOR-owców (wojsko po studiach).  Jeden to rodowity bydgoszczanin (Andrzej Tubielewicz), a dwaj to przyjezdni bydgoszczanie.  Autor bloga bydgoszczanin od 1967 roku, zaś Leszek Basikowski od 1972 roku.  Natomiast rodowity bydgoszczanin od 1981 roku mieszka w Szwajcarii.

Zdjęcia wykonano w lipcu 1977 roku na zgrupowaniu polowym w Rząsawie koło Częstochowy.  Gdzie udał się na początku kwietnia 1977 r.  pułk JW 2021 z Modlina.   A tam podchorążowie i ich podwładni pracowali przy pracach wykończeniowych gierkówki (drogi ekspresowej Warszawa Katowice),
Od lewej:  autor bloga, Andrzej Tubielewicz, Leszek Basikowski

Od lewej:  Andrzej Tubielewicz, autor bloga, Leszek Basikowski


Poprzedni post z tego cyklu.

niedziela, 8 kwietnia 2018

środa, 4 kwietnia 2018

Kolejny przykład megalomańskiej głupoty torunian.


Pierwszy raz po bardzo długiej przerwie, w miniony piątek 30.03.2018 r., jechałem samochodem z Warszawy do Bydgoszczy.  Ostatnio czyniłem to jakieś dwadzieścia lat temu.

W latch dziewięćdziesiątych minionego wieku bywało, że pokonywałem tę drogę nawet dwa razy w tygodniu. I jadąc nią na całej trasie z Warszawy do Bydgoszczy znaki drogowe informowały mnie ile jeszcze mam kilometrów do Bydgoszczy (gdy wracałem ze stolicy), a czasami na tych znakach widniała też napisana (mniejsza czciąnką z uwagi na mniejsze miasto) nazwa Toruń.

Potem przez długie lata nie miałem takiej potrzeby jeżdżenia do Warszawy, a jak już jechałem do stolicy to korzystałem z PKP.

Niestety sprawy losowe zmusiły mnie do przyjazdu na warszawskie lotnisko i musiałem prędko przetrnsferować się do Bydgoszczy, a potem do Wagrowca i Poznania.

Jedyną możliwością było wynajęcie samochodu na lotnisku. Tak też uczyniłem.

Wyjechałem z Warszawy trasą na Gdańsk, a potem w Płońsku skręciłem na S10.

Zarówno na trasie do Płońska, jak i na S10 do granicy województwa kujawsko – pomorskiego co kilka kilometrów widziałem tablice informujące ile to mam kilometrów do Gdańska, Bydgoszczy, a czasem mniejszymi literami ( pod spodem) także do Torunia.

Natomiast od granicy tego nieszczęsnego województwa nazwa Bydgoszcz zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Liczne tablice ciągle mnie informowały ileż to mamy kilkometrów do stolicy megalomanii wszelakiej czyli do Torunia.

Pierwsza tablica z nazwą Bydgoszcz pojawiła się dopiero na obwodnicy Torunia (koszt przejechania paru kilometrów tej obwodnicy – 2 złote, ale budują nową bramkę i będzie znacznie więcej).

I pomyślcie co zrobiliby kierowcy, gdyby nie mieli nawigacji i nagle z tablic informacyjnych zniknęłoby im ósme miasto Polski, a pojawiło się piętnaste?

I tak zapewnie wielu mniej zorientowanych, a szczególnie cudzoziemcy na przykład wynajmujący w Polsce samochody (koszt dodatkowy nawigacji przy wynajmie to około 60 – 70 zł dziennie i pewnie nie wszyscy sie na nią decydują) muszą mocno się irytować jadąc do jednego z największych polskich miast, a informacja o nim znika nagle z tablic drogowych.

Głupota i megalomaństwo torunian ukazane tylko przez pryzmat takiego zdawałoby się błahego  postępowania, są wprost przerażające.

Ja już od lat piszę (miedzy innymi na moim blogu), nawołuję i apelują o normalność, a tą zapewnić może tylko natychmiastowy rozwód administracyjny z bydgoszczan z torunianami.

Innej drogi nie ma.

sobota, 31 marca 2018

Wielkanocne życzenia.

Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę Wspaniałych Wielkanocnych Świąt.  Życzę aby humory i apetyty dopisywały, i aby przy suto zastawionych stołach, na ile tylko się da, unikać rozmów na polityczne tematy.

Życzę wspaniałości od zajączka, rodzinnego i przyjacielskiego ciepła, sowitego dyngusa i umiarkowania w jedzeniu i piciu.




sobota, 24 marca 2018

Klimaty Costa Blanca

Dzisiaj trochę charakterystycznych obrazków z miejsca w którym spędziłem już ponad rok w ciągu ostatnich trzech lat i nadal obecnie spędzam.















czwartek, 22 marca 2018

Znani i nieznani bydgoszczanie - 93

Na filmiku mój najmłodszy wnuk Leon.  Filmik wykonano wczoraj w pierwszy dzień wiosny 2018 roku na boisku sportowym w Cabo Roig.

Rośnie nam nowy piłkarz.







sobota, 17 marca 2018

Parada św. Patryka - Cabo Roig - 2018 r.

Po raz trzeci obserwujemy na hiszpańskiej ziemi obchody święta Irlandczyków.  Tutaj gdzie mieszkamy już od rana gromadzą się tłumy bogato przebrane w narodowe irlandzkie barwy.  Zasiadają w licznych barach, pubach, restauracjach i piją głównie Guinessa.   Około trzynastej odbywa się oficjalne otwarcie obchodów.  Przemówienia oficjeli, przeplatane muzyką, a po pół godzinie rusza barwny korowód.   Grają orkiestry, występują liczni artyści, są różne pokazy, tańce, scenki i inne atrakcje.  Pochód trwa około dwóch godzin i można się za nim przemieszczać, ale z uwagi na spory tłok jest to mocno utrudnione.  Jest wesoło, kolorowo, głównie zielono, piwo leje się strumieniami i wszyscy mają dobre humory.

Poniżej kilka scenek z tegorocznej parady i tegorocznej atmosfery tego święta.

Czoło parady.



scenka westernowa










Parada z 2017 roku

Parada z 2016 roku.

poniedziałek, 12 marca 2018

Mimozami wiosna się zaczyna.

Odwrotnie niż w Polsce, tutaj (Cabo Roig) mimozy kwitną pod koniec miejscowej zimy.  Przez co zupełnie nieaktualne są słowa z pięknego wiersza Juliana Tuwima rozpoczynającego się wersetem: "Mimozami jesień się zaczyna", a znamy wszyscy doskonale (pewnie oprócz nijakiego Petru) ten wers z najpiękniejszej (moim zdaniem) piosenki Czesława Niemena pod tytułem "Wspomnienie".   Poniżej link do tej piosenki:

Czesław Niemen "Wspomnienie"

Poniżej parę zdjęć wykonanych dzisiaj, a przedstawiających pięknie pachnące mimozy i nie tylko.

Mimozy





Cięte alstromerie.  Kwitną już ponad dwa tygodnie.



sobota, 10 marca 2018

Sobotnie śniadanie.

Tutaj ( na Costa Blanca) jadamy inaczej niż w domu, a to głównie dzięki dostępności świeżych warzyw i owoców (kupowanych głównie na targowiskach u ich producentów).  Tutaj sezon świeżych warzyw i owoców ( na granicy Walencji i Murcji) praktycznie trwa cały rok, a różnorodność pomidorów, oliwek, ziemniaków, sałat, kabaczków, mandarynek, pomarańcz, winogron, bananów i wielu innych warzyw oraz owoców niezmiennie mnie zaskakuje chociaż w ciągu ostatniego 3,5 roku spędziłem tutaj prawie cały rok.

Do tego suszona, wędzona i gotowana hiszpańska szynka w cieniutkich plasterkach i inne miejscowe specjały i mamy przysłowiowe niebo w gębie, a do tego jakie to zdrowe.

A to tylko (jak na zdjęciu poniżej) zwyczajne sobotnie śniadanie.




Taki kwiatek spotkaliśmy na Playa Cale Capitan w Cabo Roig.




czwartek, 8 marca 2018

Rowerowe wycieczki - luty, marzec 2018 rok.

Chodzimy lub jeździmy rowerami.  Codziennie przynajmniej 10 tys. kroków (krokomierz) lub przynajmniej 10 km rowerami.  I to lubimy i to świadomie czynimy dla naszego zdrowia.