środa, 31 października 2012

Post gościnny - 2

Niecodzienne wyprawy - Kazachstan - 2


Rok 2007. Fundusze unijne płyną do Polski szerokim strumieniem. Tak też znalazłem się w dawnej stolicy Kazachstanu - kraju moich przodków. Jest to ciąg dalszy postu z 16go października.


 Wizyta w tutejszym Soborze Wniebowstąpienia Pańskiego. Akurat trafiliśmy na chrzest. Tak naprawdę wiara wróciła tutaj niedawno, ale za to z mocnym impetem. Ludzie muszą w coś wierzyć. Skoro Lenin już nie jest "wiecznie żywy"...
 Bóg jest jeden, ale są religie lepsze i gorsze :) Islam jest bardzo ekspansywną religią. Na zachodzie głównie przerabiają kościoły na meczety, na wschodzie zaś budują nowe.
 Nasza grupa była jednak mocno zlaicyzowana i bardziej nastawiona turystycznie. Meczet w Ałmaty robi wrażenie...
 Resztę niedzieli spędziliśmy na targach. Był to główny punkt wizyty. Otwarto je z pompą - w oddali widać nawet Dziadka Mroza w pełnym uzbrojeniu, choć temperatura przekraczała 40 stopni.
 Jeśli ktoś nie kojarzy jak daleko na wschód znajduje się "kraj zesłańców", organizatorzy załączyli mapę. Targi budowlane, sporo polskich firm - głównie wykończenia wnętrz, armatura, ale również materiały budowlane...
Niedzielny wieczór spędziliśmy w kolejce górskiej podziwiając "niebiańskie góry" Tien-szan - pogranicze Kirgistanu, Kazachstanu i Chin. Chińczycy są nielubiani w większości graniczących z nimi państw, bo są bardzo ekspansywni - zabierają pracę, kapitał i zabijają miejscową produkcję.





CDN...

Paweł Masalski, przedsiębiorca i startupowiec. Absolwent m.in. bydgoskiego LOTS. Pomimo przeprowadzki do Poznania, nadal jeździ na kujawsko-pomorskich numerach rejestracyjnych. Ostatnie przedsięwzięcie -> MoodUpDental.com

wtorek, 30 października 2012

Kilka refleksji natury ogólnej - 5

Ponieważ poprzedni mój post o tym tytule ma najwięcej odsłon na całym blogu dlatego też postanowiłem kontynuować te moje refleksje.  Dzisiaj pragnąłbym przypomnieć tekst, który napisałem 20.10. 2005 roku czyli ponad 7 lat temu.  Tekst ten zamieściłem na forum GW, ale także wysłałem do Ekspresu Bydgoskiego i  Rzeczpospolitej.  A ponieważ poruszane w nim tematy są jak najbardziej aktualne, a problemy od tego czasu jeszcze narosły i często obecnie przybierają wręcz karykaturalny charakter dlatego też sądzę, że warto przypomnieć tamten mój głos, został on wówczas  kompletnie zlekceważony, chociaż na forum GW znalazło się paru dyskutantów, którzy odnieśli się do niego pozytywnie:

"Czytając ostatnio bardzo liczne wypowiedzi apologetów chwalących mające powstać w Bydgoszczy różne Astorie /dzisiaj Drukarnia/, Fokusy, centra na terenie Modusu, na Wyżynach, na Glinkach, na terenie byłego Rometu, przy Fordońskiej i we wielu jeszcze innych miejscach, trudno oprzeć się wrażeniu, że niewiele ci apologeci wiedzą o prawdziwych mechanizmach ekonomicznych, które rządzą współczesną, tak zwaną , gospodarka kapitalistyczną.  Najgorsze jest to, że tak jak w Bydgoszczy jest też w całej Polsce.  Handel, oprócz wojen, przez przynajmniej trzy tysiąclecia historii ludzkości, był i jest jednym z dwóch podstawowych źródeł bogacenia się całych krajów i narodów.  A co zrobili Polacy?  Polacy oddali prawie cały, szeroko rozumiany, handel w ręce zagranicznych podmiotów gospodarczych.  A dlaczego te podmioty tak chętnie inwestowały i inwestują nadal w Polsce?  Wiadomo - dla zysku.   Zyski osiągają oni ogromne i to w zdecydowanej większości są to zyski schowane wśród ukrytych kosztów, w różnych, delikatnie mówiąc, transakcjach handlowych i finansowych, w kreatywnej księgowości, sprzedawaniu, za absurdalne opłaty pozwolenia na korzystanie z marki, i tak dalej.  Moim zdaniem w rachunku ciągnionym uzyskują oni, te zagraniczne podmioty gospodarcze, zyski w wysokości od 50 do 60 miliardów złotych rocznie, nie licząc w to banków.  Co się dzieje z tymi pieniędzmi?  Te pieniądze są wywożone z Polski i trafiają do krajów, w których maja swoje macierzyste siedziby sieci i organizacje handlowe.  Bogacą te kraje i ożywiają ich gospodarki.  A co nam zostaje?  Nam zostaje emitowanie kolejnych serii obligacji państwowych, które to obligacje często kupują owe podmioty gospodarcze za pieniądze zarobione w naszym kraju i znowu, po raz drugi, się na nich bogacą.  A co my z tego mamy?  My mamy dziury w budżecie i jezdniach, brakuje nam środków na oświatę, policję, służbę zdrowia i tysiące innych dziedzin i rzeczy.  Należy zadać pytanie: dlaczego tak się dzieje?  To niestety temat, który analizowany nawet bardzo powierzchownie, zająłby dziesiątki stron tekstu dlatego też nie podejmuję się tutaj w skrócie i uproszczeniu o tym pisać.  Od razy rodzi się następne pytanie:  jak temu przeciwdziałać?   Odpowiedź ogólna wydaje się prosta - należy stosować zasadę "środka", zasadę zrównoważonego rozwoju.  Rozpocząć trzeba od docenienia rodzimych małych i średnich firm, dużych polskich firm już prawie nie mamy.  Co zrobić praktycznie?   Najpierw należy dokonać inwentaryzacji tego co jest.  Opisać dokładnie stan istniejący w poszczególnych dziedzinach życia gospodarczego biorąc pod uwagę struktury własności, poczynione rzeczywiste nakłady i osiągane rzeczywiste zyski lub generowane straty, stwierdzić trzeba wielkości wpływów podatkowych, wysokości zwolnień, dokonać analiz wykazywanych kosztów i wiele innych ekonomicznych czynników.  A przede wszystkim oszacować należy skutki społeczne tych procesów. Potem trzeba postawić diagnozę i dopiero wtedy rozpocząć proces przemian czyli swoiste leczenie.naszego gospodarczego organizmu.  Aby to jednak rozpocząć to należy najpierw ustalić metody działania, zebrać niezbędne narzędzia potrzebne do tych działań, dobrać ludzi do poszczególnych działań i rozpocząć naprawę naszego, polskiego organizmu gospodarczego.  W perspektywie kilku lat powinny takie działania przynieść do budżetu dziesiątki miliardów złotych".

Przypominam, iż ten tekst napisałem ponad 7 lat temu i teraz jak go czytam widzę, że w pełni koreluje z tym co napisałem w poprzednim poście pod tym samym tytułem.

Dzisiaj słuchając z każdej strony, że nie możemy nic zrobić jak Unia nam nie przekaże środków z kolejnego okresu finansowania to, aż się gotuję ze złości.  Przecież mamy swoją gospodarkę, mamy swój, ogromny potencjał ludzki to dlaczego mamy się oglądać zawsze i wszędzie na unijne dary,  doskonale przy tym wiedząc, że dary szerzą tylko niedołęstwo i złą wolę, lenistwo i chciwość.

Róbmy swoje.

Jak powiedział Jan Paweł II  - "Nie wystarczy powiedzieć: "jestem wolny", ale trzeba powiedzieć: "jestem odpowiedzialny".

Poprzedni post z tego cyklu.



niedziela, 28 października 2012

Bydgoskie ciekawostki - 13



Bydgoszcz jest coraz bardziej rozpoznawalna w świecie.  Powyżej dwa najnowsze przykłady , czyli reprodukcja bydgoskiego obrazu Jerzego Puciaty na okładce amerykańskiego tygodnika oraz mural w  Filadelfii.

Zdjęcia wykonano w październiku 2012 roku.

Poprzedni post z tego cyklu.

Znani i nieznani bydgoszczanie - 42 bis.


Jacek Bernatowicz.

Zdjęcie wykonano we wrześniu 2012 roku.

Poprzedni post z tego cyklu 

czwartek, 25 października 2012

Polskie klimaty - 1


Fragment rynku  miasteczka w okolicach Radomia, niestety nazwy nie pamiętam.

Zdjęcie wykonano w sierpniu 1993 roku. 

środa, 24 października 2012

Kilka refleksji natury ogólnej - 4

Dookoła trwają dyskusje, czy pani Mucha ma być nadal ministrem sportu, kto jest winien, że nie zasunięto dachu na mecz Polska - Anglia,  czy Gollob wróci do Polonii Bydgoszcz, co z prezesem Polonii.  Wszyscy ekonomiczni publicyści liczą ułamki procentów przy wskaźnikach bezrobocia, analizują, zapewniają, prognozują.  Trwają jak zwykle bardzo gorące dyskusje o nowelizacji ustawy o aborcji.  Nie mniejsze emocje wywołuje ustawa o in vitro.  Coś tam jeszcze przebąkują o ostatnim expose premiera i nikt już nie wspomina niesprawiedliwej i szkodliwej reformy emerytalnej.  W radiach i telewizjach trwa festiwal tych samych polityków i dyżurnych komentatorów oraz zaprzyjaźnionych fachowców od wszystkiego, którzy zapełniają godziny programów, tymi samymi formami i treściami. Nijaki Miro Drzewiecki /ten od dzikiego kraju/ wypowiada się na temat afery stadionowej, a przecież to jego "chłopcy" zbudowali i zarządzają tym stadionem, nijaki Marcinkiewicz, były premier odbywa kolędę po telewizjach i pluje na swoich byłych kolegów dzięki którym został premierem i może teraz pluć, Giertych i Wołek oraz Kuczyński utopiliby Kaczyńskiego w łyżce wody i dlatego są regularnie zapraszani do TVN-u i Polsatu, aby pluć ile tylko się da.   I tak ten cyrk się toczy, i tak ogłupia się ludzi, tak się nimi steruje i tak się ich wykorzystuje. W tym czasie opozycja walczy o "wolne konopie", organizuje marsze w imię równości, zajmuje się smoleńska katastrofą i obecnością na multipleksie dla telewizji trwam.  Organizuje jakieś debaty, z których nic nie wynika, gdyż nie kończą się konkretnymi wnioskami lub projektami ustaw, na przykład o wprowadzeniu podatku od sprzedaży /obrotowego/ dla handlu, co przyniosłoby.  kilkanaście miliardów złotych do budżetu w skali roku, poprawiłoby konkurencyjność i zmusiło wielkie sieci handlowe do płacenia przynajmniej jakiś podatków w Polsce.  Niestety wszędzie tylko pozorne działania i brak konkretów.   A co mamy naprawdę wokół?  Popatrzmy najbliżej nas i od razu dostrzeżemy kolejne kłamstwa w sprawie budowy bydgoskiego odcinka S5, dowiemy się o przewidywanym / nie wiadomo kiedy/ remoncie dworca Bydgoszcz Główna, zauważymy marazm na bydgoskim lotnisku zarządzanym przez torunian, ale przede wszystkim największym naszym zmartwieniem powinno być to co się wyprawia w bydgoskim Zachemie.  Firma ta zatrudniająca, wraz z firmami współpracującymi, parę tysięcy pracowników, lada dzień ogłosi upadłość.   Ludzie stracą pracę, a często i  sens życia.  Czy to kogoś interesuje?   Czy zajmuje się tą sprawą polski rząd?   A może toruński urząd marszałkowski lub prezydent miasta?   Czy ktoś myśli o utrzymaniu miejsc pracy w tej firmie?  Czy kogoś obchodzą losy tam pracujących?   Jak tworzono koreańskie montownie pod Toruniem to zainteresowanie marszałka, ministerstwa i mediów było ogromne.  Na utworzenie jednego miejsca pracy w tej prywatnej koreańskiej firmie nasze państwo dopłaciło ponad 50 tysięcy złotych, a jak trzeba ratować jeden z najstarszych i największych bydgoskich zakładów to nie ma nic, ani zainteresowania, ani kasy, ani żadnej innej pomocy.  To jak to jest?  Jak już napisałem na lokalnym forum GW:  Ciech  /aktualny właściciel Zachemu/  zagarnął grubą kasę za sprzedaż technologii i rynków zbytu, prezesi wzięli swoje miliony, a kogo teraz obchodzi jakaś "głupia"  bydgoska fabryka?

Moim zdaniem jest to ciąg dalszy złodziejskich prywatyzacji, które uczyniły z naszego kraju, kraj neokolonialny, w którym dobrze wiedzie się rozmaitym prezesom, cwaniakom i kombinatorom.  Jak można obojętnie obok tego przechodzić?  Jak można nie reagować?  Jak można być politykiem i tego nie widzieć? Pytań jest znacznie więcej, ale ten blog to nie miejsce na poważne analizy. Jednak zaraz może pojawić się pytanie:  -owszem, pomagajmy, ale skąd wziąć na to pieniądze?

Przytoczę część wywiadu /luty 2009/ z profesorem Jerzym Żyżyńskim z Katedry Gospodarki Narodowej Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.  Otóż mówi pan profesor:

"Na bilans Polski składają się trzy elementy: rachunek finansowy, rachunek kapitałowy i rachunek bieżący.  Rachunek bieżący mamy ujemny, tj. więcej importujemy, niż eksportujemy.  Ale - co istotne- w bilansie pojawiają się dwie ciekawe rzeczy.  Otóż w rachunku bieżącym jest pozycja pod tytułem "saldo dochodów".  Przedstawia ono skutki przepływów dochodowych z zagranicą.  Otóż to saldo było przez większość ubiegłych lat ujemne, tzn. więcej dochodów wypływało z Polski, niż przypływało, na przykład w latach 90. saldo osiągało wielkość minus 5 mld zł., minus 4 mld. zł., minus 2 mld zł., ale już roku 2002 wyniosło prawie minus 8 mld zł., rok później podwoiło się, a w 2004 sięgnęło 42 mld zł., w kolejnych latach wahało się między minus 35,  44 mld zł.    Co to oznacza?  Oznacza to, że co roku średnio ok. 40 mld złotych jest transferowanych z Polski za granicę.  Po prostu z Polski ciągnie się dochody.  To są konsekwencje błędnie zrealizowanej transformacji, oddania znacznej części majątku w ręce zagraniczne, prywatyzacji na rzecz inwestorów strategicznych, którzy zamiast tworzyć majątek, transferują zyski, dywidendy oraz dochody osobiste.  Miał być zastrzyk kapitału z zewnątrz / patrz Zachem/ , a tymczasem nastąpiło przejęcie kapitału wewnątrz, by wyciągnąć na zewnątrz uzyskane z niego dochody.  W rezultacie tracimy zyski z majątku, który posiadamy, zyski, które powinny zostać w kraju i służyć rozwojowi gospodarki.  W krótkim czasie transfery wzrosły dziesięciokrotnie z 4 do 44 mld zł. rocznie.  To kwota jaką dysponuje, na przykład, NFZ.

To nie koniec. Druga ważna obserwacja: w bilansie płatniczym jest pozycja, która się nazywa  "saldo błędów i opuszczeń".   Skąd się bierze to saldo?  Bilans musi być tak skonstruowany, aby lewa strona równała się prawej - to co wpływa do kraju, musi ze względów księgowych równać się temu, co z niego wypływa.   jeżeli więcej importujemy, niż eksportujemy, to z zagranicy muszą napłynąć środki, dzięki którym możemy ten import zrealizować.  te środki, inwestycje zagraniczne, inwestycje portfelowe i inne są ujawniane w rachunku finansowym.  rachunek finansowy powinien się równać sumie rachunku obrotów bieżących i rachunku kapitałowego.  Ponieważ w skali kraju nie wszystko jest ujawnione i dokładnie policzone, to żeby obie strony się zrównały, wprowadza się dodatkową pozycję "saldo błędów i opuszczeń".   Teoria mówi, że jest to "suma pomyłek i opuszczeń powiększona o wartość nietypowych transakcji" /np. nielegalnie transferowane zyski, oszczędności, nielegalny eksport, dochody, które przywożą emigranci zarobkowi, itd./  To saldo bywało czasem ujemne, a czasem dodatnie, w latach 90. sięgało kilkuset milionów do paru miliardów złotych.  W 2005 roku wyniosło ono minus 10 mld zł..   I oto nagle w 2007 r. pojawia się pozycja minus 31 mld zł., a w 2008 do listopada - już 38 mld zł.   To dowodzi, że gdy zaczynał się kryzys finansowy, z naszego kraju zaczęły nielegalnie wypływać gigantyczne pieniądze.  Prawie 40 mld zł. rocznie nielegalnych transferów.  I o tym się nie mówi w mediach, politycy się tym nie interesują.   Ładnie Komisja Nadzoru Finansowego strzeże naszych pieniędzy... - jeśli dodać 44 mld zł legalnych transferów i 38 mld zl. nielegalnych, to okazuje się że Polska jest "dojna krową".  Około 80 mld zł. rocznie wypływa z naszego kraju.

No cóż, zawsze łatwiej gadać o dachu nad stadionem, prezesie Lacie, czy pani minister, ale rzeczywistość skrzeczy, kasa wypływa, a Zachem jest tego najlepszym przykładem.  I nikt się takimi sprawami nie interesuje.

Zakończę te moje, pewnie zbyt długie, rozważania cytatem z książki "Kolebka"  Waldemara Łysiaka:

 "Nie traf to czy podła fortuna jeno, ale ludzie za prywatą węszący kraj nasz zgubili".

Obyśmy nie musieli powiedzieć tego kolejny raz.

Więcej o prawdziwej sytuacji w bydgoskim Zachemie

Poprzedni post z tego cyklu.

piątek, 19 października 2012

Warto przeczytać - 5

MELCHIOR  WAŃKOWICZ  "ZIELE NA KRATERZE'

Własnie skończyłem czytać wspaniałą książkę Melchiora Wańkowicza  "Ziele na kraterze".  Jest to w zasadzie historia rodziny Melchiora Wańkowicza opowiedziana od chwili narodzin jego dwóch córek do ich pełnej dorosłości.  Nie jest to jednak żadna biografia, ani dziennik, czy coś podobnego.  W zasadzie akcja powieści toczy się chronologicznie, ale są tutaj rozmaite dygresje, powroty do innych czasów, a także wspomnienia autora z jego młodości.   Książka napisana jest piękną, bogatą, potoczystą polszczyzną, taką jakiej dzisiaj nie spotykamy już nigdzie, ani we współczesnej literaturze, ani we filmach, reportażach, pamiętnikach, czy  innych formach twórczości.  Bogactwo formy i języka jest zadziwiające.  Melchior Wańkowicz był wspaniałym erudytą, pozbawionym zarozumiałości  w sensie posiadania bezwzględnej racji w tym o czym pisał.  Był człowiekiem pełnym autoironii i niesamowitych pomysłów.  Był bardzo wykształcony, popularny, szczególnie po wydaniu powieści "Na tropach Smętka".  Był jedną z najbardziej znanych osób przedwojennej Polski.  Dużo pisał, dużo podróżował, pełnił  wiele  funkcji, był lubiany, czytany i cytowany.   Książka pokazuje nam dorastanie jego córek we warszawskim mieszkaniu, w rodzinnych dworach i w ich "domeczku",  jak nazwali, po osobistym wybudowaniu, swój dom na warszawskim Żoliborzu.  Mówi o relacjach pomiędzy ojcem, matką i córkami od najmłodszych dziecinnych lat do lat dorosłości.  Pokazuje taki świat jakiego już nie ma.  Pokazuje rodzinę od środka, przytacza masę dziecięcych powiedzonek, rodzinnych historyjek, a później wzruszająco ukazuje okres szkolny, maturę, pomaturalną podróż córek rowerami po Francji, z licznymi przygodami i zdarzeniami i później dalsze nauki i koleje życia.  Wszystko to opisane jest w formie luźnych opowiastek,  niesamowicie ciekawych, nabitych faktami, jest pełne wniosków  z obserwacji, ocen, a także mniejszych i większych,  wątpliwości.  Jak napisał sam Melchior Wańkowicz jest to książka ze wzruszeń i przypomnień. Książka  napisane jest w emocjonalny, często chwytający za serce, sposób.  Powieść pełna jest miłości do córek i żony.  Jest rubaszna, czasami śmieszna, czasami, w latach wojny, straszna, ale zawsze bardzo interesująca.  Autor z ogromną swadą opisuje życie rodzinne, koleje losów rodziny, zwyczaje, podróże, a także ukazuje wspaniałą panoramę przedwojennej Polski, a potem okrutne czasy wojenne.  Tytułowe ziele na kraterze to głównie jego córki, których, najpierw dzieciństwo, a potem młodość i dorastanie Melchior Wańkowicz porównuje do ziela rosnącego na żyznym kraterze.  Ziela które poddane jest licznym wichrom, deszczom, słotom, a także słońcu i pięknej pogodzie.   Powieść jest bardzo ciekawa, napisana lekko i wspaniale, jej przeczytanie bardzo wzbogaca i to na wielu płaszczyznach, jest ogromną przyjemnością, a także zmusza do refleksji, porównań i zastanowienia się nad wieloma kwestiami, które porusza, od tych najbardziej błahych do tych najbardziej zasadniczych.

Gorąco polecam.

Poprzedni post z tego cyklu.

czwartek, 18 października 2012

Cytaty znane i nieznane - 21

Chodził po forum w biały dzień z zapaloną latarnią i na pytania zdziwionych przechodniów, po co mu ta zapalona latarnia, odpowiadał: - "szukam  człowieka".

Diogenes - filozof grecki /413 - 323 p.n.e./

Poprzedni post z tego cyklu


środa, 17 października 2012

Tak było w 2005 roku. A jak jest teraz?









Praca za 20 tysięcy złotych miesięcznie plus liczne przywileje i zero odpowiedzialności.

Zdjęcia pochodzą z maila, który otrzymałem od kolegi w dniu 09.12.2005 roku.

wtorek, 16 października 2012

Post gościnny - 1

Dzisiaj wprowadzam nową kategorię postów czyli posty gościnne.  Mogą być one w całości lub w części /zdjęcie, filmik, opinia, recenzja, opis, wspomnienie i inne/  przygotowane przez gości bloga i oczywiście muszą korespondować z treściami zamieszczanymi na tym blogu.  Jeżeli ktoś chciałby taki post zamieścić lub zredagować go wspólnie z autorem bloga to proszę o kontakt na jeden z dwóch adresów podanych na tym blogu, czyli:
semeon@w.pl    lub
dziwnabydgoszcz@gmail.com

Poniżej pierwszy post gościnny zredagowany w całości przez Pawła Masalskiego.

Niecodzienne wyprawy - Kazachstan - 1


Rok 2007. Fundusze unijne płyną do Polski szerokim strumieniem. Tak też znalazłem się w dawnej stolicy Kazachstanu - kraju moich przodków.




Pierwsze zderzenie z tamtejszą rzeczywistością to wydawanie bagażu. Taśma raczej na pokaz. Większość walizek znalazła się swoich właścicieli w inny sposób.



Dla niektórych walka o bagaż zakończyła się szarpaniną z obsługą. Podobno to nierzadki widok. 
Pro-tip: jaskrawa walizka jest nie do zgubienia i takiej zazwyczaj używam :)



Hotel Kazachstan w samym centrum Ałmaty to jakby cały ten kraj w pigułce. Radziecki monumentalizm udekorowany 'nowoczesnym' plastikiem i tradycjami Kazachów.



Niestety mój współtowarzysz niezbyt dobrze zniósł przeboje na lotnisku. Abstynenci przy takiej zmianie klimatu też mają niełatwo. Zostałem wytypowany na ochotnika w wyprawie do apteki.



'



W drodze powrotnej natknąłem się na Wielką Rossiję. U nas już takich nie ma.












Na szczęście mój hotelowy pokój był niezbyt wysoko. To teren aktywny sejsmicznie. Jednej nocy im wyżej, tym mocniej bujało.







CDN...

Paweł Masalski, przedsiębiorca i startupowiec. Absolwent m.in. bydgoskiego LOTS. Pomimo przeprowadzki do Poznania, nadal jeździ na kujawsko-pomorskich numerach rejestracyjnych. Ostatnie przedsięwzięcie -> MoodUpDental.com

piątek, 12 października 2012

Odrobina najnowszej historii Bydgoszczy - 22

Ponieważ jesienny widok Alei Ossolińskich z 1978 roku cieszy się sporą oglądalnością dlatego postanowiłem zamieścić jeszcze jedno zdjęcie z tego samego miejsca i czasu.


Aleje Ossolińskich w październiku 1978 roku.

Poprzedni post z tego cyklu. 

czwartek, 11 października 2012

Ciekawostki - 1

Ostatnie kurki tej jesieni.
Zdjęcie wykonano 11.10.12.

Widok z okien opuszczonego domu na jezioro Bajkał.

Zdjęcie wykonał Marcin Wilkowski w sierpniu 2009 roku.

środa, 10 października 2012

Odrobina najnowszej historii Bydgoszczy - 21



Widok z ulicy Solskiego na Wzgórze Wolności.
Dzisiaj w  miejscu, gdzie widzimy stare budynki, przebiega przebudowana ulica Solskiego.

Zdjęcia wykonano wczesną wiosną 1986 roku.

Autorem zdjęć  jest  Norbert  Przybysz.

Poprzedni post z tego cyklu

poniedziałek, 8 października 2012

Cytaty znane i nieznane - 21

W październiku 1967 roku Stefan Kisielewski w swoich zapiskach, opublikowanych później jako "Dzienniki", napisał:

"W Polsce jest przecież dyktatura złagodzona przez bałagan - w tym cała nadzieja"

Stefan Kisielewski "Dzienniki" strona 131 wydawnictwo Iskry, Warszawa 1997 rok.

Pozostając w konwencji mojego poprzedniego wpisu, aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że po 45 latach od tego powyższego/ październik 2012/  wpisu i po zmianie ustroju, przychodzi z goryczą skonstatować, że:

"Teraz jest w Polsce demokracja "złagodzona" przez bałagan - w tym nie ma nadziei".

Natomiast konkluzja jest następująca:  -socjalizm to był system z którym walczyliśmy, a demokracja to jest system o który walczyliśmy.  Czyż historia nie drwi z nas?


P.S.

Dzisiaj bylem na spotkaniu z prezesem Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku "Myślęcinek" i panią rzecznik prasową Parku - Sandrą Fedorowicz.  Spotkanie odbyło się z inicjatywy pani Sandry.  Rozmawialiśmy przy kawie ponad 1,5 godziny o planach, inicjatywach i problemach parku.  Ja przygotowałem 14 punktów moich uwag i przemyśleń co do działania Parku, które szeroko omawiając, przedstawiłem obecnym.  Najwięcej uwagi poświęciliśmy sprawie odbudowy kolejki /sprawa raczej beznadziejna/, arboretum oraz terenom wystawowym.  Spotkanie, moim zdaniem, było bardzo konstruktywne, pan prezes i pani rzecznik byli otwarci i nie obrażali się na moje uwagi i krytykę.  Dyskusja była rzeczowa i może będą z niej chociaż małe efekty, jak remont studzienki, poprawienie dojścia do kamiennego kręgu, przyspieszenie planowanej  modernizacji kortów i parę innych mniej ważnych drobiazgów.  Ja jestem zadowolony z tej wizyty.


Poprzedni post z tego cyklu.

sobota, 6 października 2012

Kilka refleksji natury ogólnej - 3

Pięć lat temu trwała, w najlepsze kampania wyborcza przed przyspieszonymi wyborami do sejmu.  Warto sobie przypomnieć jakie hasła głosiła wówczas główna partia opozycyjna czyli Platforma Obywatelska.

 Poniżej podstawowe zobowiązania wyborcze PO z tamtej kampanii:

1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy.

2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty.

3. Zmniejszymy liczbę urzędników w Polsce.

4. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic i mostów.

5. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej.  Zlikwidujemy NFZ-y.

6. Uprościmy podatki - wprowadzimy podatek liniowy z ulga prorodzinną.  Zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych.

7. Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku.

8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce.

9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy internet.

10. Podejmiemy rzeczywista walkę z korupcją.

11. Zlikwidujemy senat.

12. Ograniczymy liczbę posłów.

13. Wprowadzimy jednomandatowe okręgi wyborcze do sejmu i senatu.

14. Zlikwidujemy KRUS.

15. Zlikwidujemy lub znacznie ograniczymy przywileje emerytalne, w tym górnicze.

16. Państwo silne, tanie i przyjazne.

17. Polska zdrowych finansów i niskich podatków.

18. Przyjęcie ustawy regulującej funkcjonowanie radia i telewizji;

..

..
..  I tak dalej


Tych zobowiązań było znacznie więcej, a w swoim expose pan premier, już po wyborach, ilość obietnic i zapewnień jeszcze bardziej powiększył.

Co z tego po pięciu latach rządów zrealizowano?

Nie będę tutaj opisywał i analizował tej kwestii, gdyż nie jest to miejsce po temu, a i ilość potencjalnych czytelników pewnie jeszcze bardziej by zmalała dlatego też jako swoistą puentę niech posłuży najnowsza wersja bajki o złotej rybce:

Siedzi rybak nad morzem /koło Gdańska/ i łowi ryby.  Nagle patrzy, a tutaj na wędce trzepoce się mu złota rybka.  Wyciąga ją szybko na brzeg, bierze w rękę i pyta:
-czy ty rybko jesteś złota?
-Nie - odpowiada rybka - ja jestem z Platformy
-Zafrasował się rybak i pyta: - no to ty pewnie nie spełnisz moich życzeń?
-NIE - odpowiada rybka - JA TYLKO OBIECUJĘ.

Przy pisaniu tego krótkiego tekstu wykorzystałem materiał z forum GW.

Poprzedni post z tego cyklu.




piątek, 5 października 2012

Szkolne wspomnienia - 2


Kolega z mojej klasy - Tadeusz Stachowicz /Puma/ z koleżankami z innych klas naszej szkoły.

Zdjęcie wykonano podczas  Turystycznego Rajdu Świętokrzyskiego, który się odbywał w dniach
01.05.  -  03.05.1971 roku.

Jeżeli ktoś się rozpozna na tym zdjęciu lub ktoś z oglądających pozna moje koleżanki z tamtych lat to proszę o komentarz.

Poprzedni post z tego cyklu.

czwartek, 4 października 2012

Piękna Bydgoszcz - 8




Autorem powyższych zdjęć jest Paweł Portała.

Poprzedni post z tego cyklu. 

Warto przeczytać - 4

Valeriu  Marcu   "Machiavelli szkoła władzy".

Moim zdaniem tą książkę powinien przeczytać każdy kto chociaż odrobinę ociera się o działalność polityczną, społeczną lub inną działalność publiczną.  Oczywiście pozostali także powinni przeczytać, ale szczególną wartość ta książka ma dla tych, którzy pragną poznać prawdziwe motywacje ludzkich działań, pragną zrozumieć mechanizmy zdobywania, utrwalania i sprawowania władzy oraz pragną poznać prawdziwe oblicze duszy ludzkiej.  Niccolo Machiavellego nazwać można prekursorem, a właściwie to ojcem wszelkiej nowoczesnej polityki.  W swoich dziełach pokazuje techniki polityczne wszystkich czasów, które go poprzedzały, a które są równie aktualne obecnie.  Najbardziej znanym dziełem Machiavellego jest "Książę".  Jest to, ogólnie mówiąc, zbiór rad jak zdobyć i sprawować władzę, a rady te udzielał Machiavelli florenckiemu księciu Cesare Borgia, synowi bardzo kontrowersyjnego papieża Aleksandra VI.  Jak piszą prawdziwi znawcy dzieł Machiavellego - o żadnej książce nie napisano więcej głupot niż o "Księciu".  A prawie wszyscy wypowiadający się na temat Machiavellego, posługują się głównie tym dziełem.  Z niego czerpią swa wiedzę i oceny.  Często też spotykamy się z ocenami negatywnymi lub nawet pogardliwymi dzieł Machiavellego.  Powszechnie używa się nawet terminu - machiavelizm, który u prawie wszystkich wypowiadających się na temat Machiavellego ma znaczenie negatywne.  Nic bardziej mylnego.  Jak twierdził Napoleon - jedyna książka polityczną, którą można czytać, jest dzieło Machiavellego.  A również jak pisze na zakończenie swojej książki Valeriu Marcu - "Niezniszczalne zwierciadło, w jakim Niccolo ukazał duszę człowieka, może być przez czas, pochwały czy nagany porysowane i zniekształcone; będzie jednak świeciło nie mniej niż pierwszego dnia.

Aby dobrze zrozumieć dzieła Niccolo Miachiavellego należy, moim skromnym zdaniem, przeczytać przynajmniej parę książek o nim, ale nie książek jego przeciwników, którzy chcą tylko widzieć w jego działaniach wszelkie zło, którzy z określenia machiavelizm zrobili synonim tylko negatywnych zachowań, postaw i rad, ale trzeba przeczytać książki obiektywne, ukazujące w rzeczywistym świetle życie, działalność i twórczość jednego z największych ludzi w historii świata.  Polecam książkę wymienioną powyżej, a także książkę autorstwa Mieczysława Manelli pod tytułem "Machiavelli".

Moim zdaniem Niccolo Machiaveli odsłania prawdziwe oblicze ludzkiej natury, pisze o tym bez hipokryzji, uprzedzeń i bez odwoływania się do religii.  Ukazuje nam jakim naprawdę jest człowiek, co nim naprawdę kieruje, jakie są motywy jego działań i zachowań.  Pokazuje w sposób szczery, aż do bólu, a często nawet brutalny to co większość chciałaby ukryć pod płaszczykiem hipokryzji lub zwyczajnego kłamstwa.  Nie daje się oszukiwać, pisze wprost, pisze prosto, otwarcie, podaje przykłady i jasno oraz krótko formułuję swoje sądy.  Wielu to oburza, gdyż mają o sobie znacznie lepsze zdanie niż to, które jest ich ich prawdziwym obliczem, a którego zasady, mechanizmy i motywacje tak wspaniale przedstawił Machiavelli.

Niccolo Machiavelli nigdy nie dostąpił wielkich zaszczytów chociaż na nie, niewątpliwie, zasługiwał.  Niestety sam zawsze postępował według zasad, które głosił i które, często jako pierwszy na świecie, sformułował i opisał.  Dlatego też był kontrowersyjny, nie poddawał się fali, nie łamał słowa, żył tak jak głosił, że należy żyć, stosował wobec siebie te rady, które dawał innym, a to nie przysparzało mu przyjaciół, zaszczytów i majątku.

Aby zachęcić do przeczytania książki o której dzisiaj piszę, przytoczę kilka prawd, zasad i klasyfikacji jakie sformułował Niccolo Machiavelli, a jednocześnie dodam, że książka ta nie jest zbiorem jego mądrości, ale żywo i wartko napisaną specyficzną historią  jego życia na tle historii Europy /głównie Włoch, a przede wszystkim Florencji/ przełomu XV i XVI wieku, epoki wspaniałego Odrodzenia po zimie średniowiecza.
Parę zasad opisanych przez Machiavellego już zamieściłem na moim blogu w cyklu "cytaty znane i nieznane" - na przykład: http://dziwnabydgoszcz.blogspot.com/2012/03/cytaty-znane-i-nieznane-optymizm.html

Cytat I :  "Namiętności indywidualnych natur stanowią czynnik decydujący w polityce".

Cytat II:  "Natura umieściła dary szczęścia pomiędzy ludźmi, raczej wystawione na rabunek niżeli przeznaczone dla pilności, raczej dane złym niżeli dobrym sztukom; obserwują oni czyny ludzi i widzą, jak wszyscy, co doszli do wielkich bogactw i wielkiej potęgi, osiągnęli to oszustwem i gwałtem, i jak temu, co przebiegłością zdobyli, nadają szacowne imię zysku, aby puścić w zapomnienie nikczemny sposób zdobycia."

Cytat III: "Musi być polityk w ogóle, a demagog w szczególności wielkim hipokrytą, zdolnym symulantem, wybitnym znawcą sposobności, wirtuozem w wykorzystywaniu wszelkich słabostek i obliczaniu niedopatrzeń, musi umieć pobudzać próżnostki, zręcznie żonglować ideałami, musi być kochankiem przebiegłości i wyznawcą przemocy".

Cytat IV:   "Są trzy rodzaje umysłów ludzkich:
                 -pierwszy - rozumie wszystko sam przez się
                 -drugi - rozumie to co inni pokazują
                 -trzeci - nie rozumie sam przez się, ani gdy mu inni udzielają rad.

I na koniec jedno zdanie o Machiavellim, jakże charakterystyczne dla niego:

"Interesy ludzi, którym się kłania, nie przeszkadzają jego talentowi prawdy".


Tą książkę, naprawdę warto, a nawet trzeba, przeczytać.

Może ktoś lub wielu, zmieni swoje dotychczasowe widzenie świata pod jej wpływem?

                                           
                                  Poprzedni post z tego cyklu.


środa, 3 października 2012

Bydgoskie kontrasty - 6

Resztki po-socjalistycznej świetności.

A na przeciw /po drugiej stronie tramwajowych torów/ nowoczesne mini osiedle.

Zdjęcie wykonano we wrześniu 2012 roku.

Poprzedni post z tego cyklu.