środa, 12 lipca 2017

Odrobina realizmu. (dla tych co nie znali socjalizmu).

W lutym 1980 roku dzięki swoim dyplomom i zamieszczonych na nim ocenom i dzięki pomocy przyszłej (wówczas) teściowej Zbigniewa Bońka, znanej bydgoskiej działaczki SD, przydzielono mojej rodzinie mieszkanie M3 na bydgoskim Szwederowie.  Było to mieszkanie w tak zwanym stanie do własnego wykończenia..  Nikt kto nie zna realiów tamtego czasu nie ma pojęcia co to oznaczało.   Nie było podłóg, nie było wyposażenia, a przez okna i filarki międzyokienne hulał wiatr i deszcz.  Zaś na środku dużego pokoju (25,5 m2) znajdowała się sterta gruzu z ekstrementrami na ich szczycie.  Kierownik przekazujący klucze tym konkretnym przyszłym mieszkańcom owego mieszkania, wyjaśniał krótko - taka jest uchwała i róbcie co chcecie, ja nic nie mogę wam pomóc. Oczywiście po odpowiednich zachętach zarówno on jak i jego pracownicy zachowywali się inaczej, ale to dużo kosztowało.  Na szczęście Leszek i Joanna bardzo się starali, aby mieć środki zaspokajające wymagania owych "fachowców".

Dzisiaj pierwsze zdjęcie efektu owych starań:

Widzimy telewizor Elektron, kącik tapicerski z Potulic, meblościankę z Bydgoskiej Fabryki Mebli, konika na biegunach i naszą wspaniałą córeczkę, o wiskozowym dywanie nie wspominając.

W mieszkaniu już było ładnie, a nawet jak na tamte czasy to wspaniale, a z okna roztaczał się taki widok.
Lato 1980 rok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię