czwartek, 7 kwietnia 2016

I znowu w Samociążku.

Przez pięć miesięcy, przynajmniej 3 razy w tygodniu jeździliśmy rowerami wśród pięknych krajobrazów Costa Blanca.  Wróciliśmy i zaraz pojechaliśmy na nasze ulubione miejsce (12 km od domu) czyli do Samociążka  nad Zalew Koronowski.   I gdyby tylko ten klimat był tutaj taki sam jak te trzy tysiące kilometrów od naszego domu to naprawdę nie warto byłoby wyjeżdżać.

Niestety u nas zimno, ciemno, smutno, ponuro, dni krótkie, drzewa gołe i ogólnie przygnębiająco bo nawet prawdziwej zimy brak i tak praktycznie przez prawie pół roku.  A tam - tam tak jak pisałem w moich poprzednich postach.

Jaka to niesprawiedliwość.

Ale widoki mimo, iż całkowicie inne, równie piękne.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię