piątek, 10 listopada 2017

Późna polska jesień 2017 roku.

Najpiękniejsze kolory naszej przyrody to maj i październik, ale coraz częściej konkuruje z nimi listopad.  To zresztą od opadających liści pochodzi nazwa tego miesiąca, ale zazwyczaj była ona nieaktualna bo liści na drzewach w tym miesiącu było bardzo mało lub też nie było ich wcale.  Obecny rok jest inny rok. To rok pełen opadów i wilgoci ogólnej, pewnie ta wilgoć zakonserwowała bardziej i na dłużej polską roślinność. Widocznie dlatego listopadowe widoki są równie piękne jak te październikowe.

Od wielu dni codziennie (jak i w poprzednich miesiącach) jeżdżę rowerem po około 20 km dziennie wokół otaczających miejsce mojego zamieszkania lasów.  Poniżej kilka refleksji fotograficznych z ostatnich pięciu dni  od 06 do 09 listopada 2017 roku.










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię