sobota, 31 stycznia 2026

Aktualny komentarz polityczny.

 Posłuchałem pana Marka Wocha https://www.youtube.com/watch?v=GE-nzlPIuiU   i pod tym wywiadem zamieściłem swój komentarz:

Poniżej ów komentarz:

Pan Woch dobrze mówi, ale w polityce nie wystarczy mieć rację, ale trzeba mieć siłę, aby swoje racje wprowadzić w czyn (nijaki Niccollo). Ten czyn to ogłupienie większości elektoratu, aby was wybrała. A tutaj to demagogia, populizm, bezczelność (nijaki Czaczkowski) i wszelkie inne formy uwodzenia tak zwanego elektoratu. Zdrowy rozsądek zanika w owym procesie uwodzenia, a decydują jednostki. Cała historia ludzkości to namiętności indywidualnych natur (Niccollo). Zaś owi wielcy w owych sprawach wielkich, są tacy sami jak w swoich sprawach zwyczajnych, indywidualnych, codziennych. Krótko mówiąc to lider (zły jak tusk) lub dobry jak Morawiecki, decydują za nas i o nas. Ludzie niestety są w swojej większości tak głupi, że dają się uwodzić bo zawsze bardziej wierzą w to o czym są przekonani, a nie w to co naprawdę jest.

Poprzedni post z tego cyklu

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Przypominam - 52

Przypominam moje życzenia jakie składałem czytelnikom mojego bloga na koniec 2013 roku, czyli 12 lat temu.  Moim zdaniem wszystkie są aktualne i niezrealizowane.

Jeżeli ktoś się pokusi przeczytać te niespełnione obietnice to proszę o komentarz.

Niespełnione obietnice

Poprzedni post z tego cyklu

sobota, 24 stycznia 2026

Kindżał - prolog - część 1

Dziesięć lat temu miałem dziwny sen, a najdziwniejsze jest to, że ten sen trwał podczas dwóch kolejnych nocy i wszystko w nim było spójne i logiczne, a przecież zazwyczaj sny takie nie są, a ten sen lub raczej dwa sny, takie były.

Treść tego snu posłużyła mi jako fabuła do napisania książki, której dałem tytuł "Kindżał".

Poniżej pierwsza część prologu, w którym zapoznajemy się z głównym bohaterem tej opowieści.

Po prologu zacznie się akcja powieści.

Kindżał - Prolog

Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Leszek Marcinkowski był blisko czołówki ówczesnych bydgoskich biznesmenów. O jego sukcesach można było przeczytać w lokalnej prasie, albo dowiedzieć się na licznych spotkaniach gildii kupieckiej, lub w  innych, powstających wówczas, organizacjach skupiających różnych   przedsiębiorców.   Przedsiębiorców, którzy bardzo licznie odradzali się w tej nowej polskiej demokracji.  Już od  końca lat osiemdziesiątych Leszek był współwłaścicielem  sporych, jak na tamte czasy prywatnych firm.  Były one dobrze rozpoznawalne na lokalnym rynku.   Miały silną pozycję w branży budowlanej i handlowej.   Leszkowi wówczas wiodło się naprawdę świetnie.  Dysponował prawie wszystkim o czym marzył normalny człowiek w ówczesnej polskiej  rzeczywistości.  I do tego był przed czterdziestką i cały świat w jego wyobrażeniu, stał przed nim otworem.  Miał wspaniałą żonę i jeszcze wspanialszą córkę.  Miał szeroki krąg znajomych, z którymi często i to w najróżniejszych okolicznościach, miło i ciekawie spędzał wiele czasu.   To doborowe grono składające się głównie z przyjaciół ze studiów jego i jego żony oraz najbliższych duchem i miejscem zamieszkania, sąsiadów, spotykało się regularnie na licznych  imieninach, urodzinach i rocznicach. A także organizowali wspólnie bale przebierańców,  grzybobrania, albo wyjazdy pod namiot na Kaszuby, nad Zalew Koronowski lub w Bory Tucholskie.  Miał też  rodzinę mieszkającą we Wrocławiu i Poznaniu oraz we wielkopolskim mieście, z którego pochodził.  Wszędzie jeździł swoim nowiutkim samochodem kupionym w Pewexie (to były tak zwane sklepu eksportu wewnętrznego, gdzie płacić można było tylko dolarami) za absurdalną jak na owe czasy kwotę wynoszącą kilkaset tamtych przeciętnych pensji.   Z przyjaciółmi spędzał także  liczne wspaniałe wieczory, grywając z nimi w brydża, gadając godzinami o życiu i polityce.  Wówczas zaczął także często grywać w tenisa i w piłkę nożną, latem na korcie i boisku, a zimą na sali.    Miał także swój jacht.  Nie był on zbyt luksusowy, ale był świetny.  To była   żaglówka klasy Venus, zbudowana przez szkutnika z Koronowa na indywidualne zamówienie Leszka.  Dzięki protekcji kolegi z technikum stała ona przy bojce w renomowanym klubie żeglarskim, w Romanowie nad Zalewem Koronowskim. 

 Wraz z żoną mieli piękne mieszkanie na Osiedlu Leśnym  A to najlepsze bydgoskie osiedle.  Stąd blisko na stadion Zawiszy, a Leszek był wielkim miłośnikiem piłki nożnej. Dobry dojazd do jeziora w Borównie i nad Zalew Koronowski i  oczywiście blisko do największego miejskiego parku w Polsce, czyli do Myślęcinka, a także blisko do okolicznych lasów które w sezonie były pełne grzybów.  

W tym czasie Leszek zaczął działać nie tylko we wspomnianych organizacjach biznesowych, ale także w partii politycznej.   A nawet po paru latach został w tamtym czasie szefem struktur wojewódzkich  współrządzącej wówczas partii.  Poznał osobiście wielu liderów partyjnych, ministrów i sporo  innych znaczących oraz popularnych osób.    Pijał z nimi wódkę i prowadził ożywione dyskusje na rozmaite tematy, a nawet zdarzało się, że pomagał tym wielkim, żyrując im kredyt na zakup samochodu lub kojarząc różne osoby między sobą dla ich wzajemnej korzyści, a dla swojej, jak się później okazało, straty.   Miał wówczas w sobie ogromne pokłady energii, świetne zdrowie i przeważnie dobry humor. 

Niestety Leszek bywał także łatwowierny, naiwny i prostoduszny.  A do tego sądził, a nawet był przekonany, że inni są tacy sami, albo przynajmniej bardzo podobni.   Zresztą miał podstawy tak sądzić, gdyż otaczający go znajomi i przyjaciele w dużym stopniu posiadali podobne cechy.  Dlatego też nowym  kolegom partyjnym i biznesowym Leszek opowiadał o swoich przemyśleniach, o swoich poglądach i przekonaniach, wierząc, że tak działając, czyni dobrze i, że oni mają takie same intencje jak on. Pomimo swojej otwartości wobec innych i tej wspomnianej łatwowierności, z której nie zdawał sobie wówczas zupełnie sprawy,  wiodło się Leszkowi bardzo dobrze.  I pewnie dalej by tak było, gdyby potrafił w porę zrozumieć swoje błędy.  Jednak z  przykrością trzeba stwierdzić, że Leszek należał do tych osób, które zawsze i wszędzie chcą postępować otwarcie, prosto i zgodnie ze swoim przekonaniem i przyjętymi zasadami, a jak doskonale wiemy nie jest to najlepsza droga do sukcesu, a raczej wręcz przeciwnie.  Jak mówi znane przysłowie: „Kto ust swych nie strzeże ten zagraża sam sobie”  O tym, że tak jest naprawdę Leszek  miał się niebawem przekonać.  I tak, pewnie tylko dzięki wielkiemu zamieszaniu przy zmianie ustroju i wielkiemu wymieszaniu pomiędzy starymi, a nowymi elitami, udawało się Leszkowi przeżyć dostatnio tak wiele lat

Okres przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych minionego wieku, sprzyjał osobom takim jak Leszek, osobom przedsiębiorczym, aktywnym, mającym swoje zdanie oraz odwagę, chęci i energię do działania.  Niestety już w pierwszych latach dziewięćdziesiątych, zaczęło się to gwałtownie zmieniać.  Logika, zdrowy rozsądek, odpowiedzialność, doświadczenie i prawdziwa aktywność, zastąpione zostały cwaniactwem, pazernością, kumoterstwem i kolesiostwem, przekupstwem i powszechną korupcją.   Zaczął królować spryt, czyli lichy rodzaj rozumu, który sprytnym ludziom każe postępować, niezależnie od wszystkiego, tylko w taki sposób, który przynosi im od razu duże korzyści, daje natychmiastowe efekty i pozwala, po plecach i głowach innych, wspinać się coraz wyżej i wyżej, nie oglądając się na nic.  A najlepsze lub najgorsze, zależnie od punktu patrzenia, w tym sprycie jest to, iż takiego prawdziwie sprytnego postępowania nie można się nauczyć, z tym po prostu trzeba się urodzić.   Natomiast odwrotnie - rzetelna praca, budowanie od podstaw, sumienność, dotrzymywanie słowa, przestrzeganie prawa i przepisów oraz zawartych umów, a także wiele, wiele innych tego typu, postaw, które powinny cechować prawdziwego przedsiębiorcę, stały się przeważnie tylko pustymi słowami, którymi wszędzie i zawsze górnolotnie szafowano, a postępowano zupełnie odwrotnie.  


Następny odcinek

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Dwie manifestacje,

Pierwsza to SDM ( Stare Dobre Małżeństwo (Grzegorz Myszkowski - lider), a druga piosenka to nostalgiczna Magda Umer.

 Pierwsza - SDM

Druga - Magda

Manifestacje mojego postrzegania piękna.

piątek, 16 stycznia 2026

Minione chwile - 51

Fragment deptaka  pomiędzy Playa Cabo Roig, a Playa Capitan, cztery lata temu.  Obecnie jest tutaj  bardziej bezpiecznie (barierki i oświetlenie)

 Dzisiaj już ten deptak wygląda inaczej. 

Poprzedni post z tego cyklu

środa, 14 stycznia 2026

Udawałem murzyna

Ponad 9 lat temu tak jak "bohater" z GW (Hugo jakiś tam) również udawałem murzyna i również mnie nikt nie zaczepił chociaż było to trzy tysiące kilometrów od miejsca, gdzie ów redaktor prowokował Polaków.

Hugo



wtorek, 13 stycznia 2026

Alicante

Poniższe zdjęcie wykonałem w grudniu 2024 roku.  

Naprawdę tutaj jest wówczas tak jak widać na poniższym zdjęciu.



poniedziałek, 12 stycznia 2026

Trzydzieści lat temu w Bydgoszczy.

Przedstawiam dowód na teorię ocieplenia klimatu, o której to teorii lewacy bredzą bez końca.

Poniżej bydgoski styczeń roku 1996 i widok zamarzniętej wówczas Brdy.

A przecież później Brda już nigdy zimą nie zamarzła.

To jest na pewno (pisane osobno) dowód owego ocieplenia.


Moja córka na tle zamarzniętej Brdy




sobota, 10 stycznia 2026

Dzisiaj na plaży w Cabo Roig

Dzisiejszego popołudnia obejrzałem i wysłuchałem na plaży w Cabo Roig hiszpańskiego tria.  Grali piękną hiszpańską muzykę.

Bardzo mi się ten występ podobał.

Poniżej minutowy filmik z tego swoistego koncertu:




Przypominam - 51

Kiedyś w Bydgoszczy było wiele zakładów produkujących powszechnie znane produkty w całej Polsce.

Poniżej link do wpisu na moim blogu z 2012 roku, który o tym przypomina.

Dawna bydgoska świetność

Niestety obecnie został tylko toruński satrapa, który przydziela kasę z UE tylko do swojego miasta.

Poprzedni post z tego cyklu

czwartek, 8 stycznia 2026

Przypominam - 50

Przypominam jak naprawdę kształtowała się III RP.  Raczej nie było to prawe i moralne, ale raczej przede wszystkim merkantylne i nieuczciwe.  W poniższym linku taki mały przykład owych praktyk.

A czy ktoś kiedyś to rozliczy i ukarze tych ewidentnych przestępców i normalnych złodziei?  Nie sądzę.

Niestety tak powstała obecna tak zwana polska szlachta.  Ale cóż to za szlachta, która powstała na ewidentnych przestępstwach i na normalnym złodziejstwie, które to cechy przekazują swoim potomkom, którzy z kolei mienią się wielkimi biznesmenami. 

Szkoda naszej Polski dla takich oszustów.

Przypominający post

Poprzedni post z tego cyklu



środa, 7 stycznia 2026

Widok z okna wczesną wiosną 2015 roku

Tej wiosny przeprowadziliśmy się z domu w Niemczu do mieszkania w Maksymilianowie.

Poniżej jedno z pierwszych zdjęć jakie wykonałem z tarasu naszego nowego mieszkania.


                                     Teraz jest tutaj zupełnie inaczej.

piątek, 2 stycznia 2026

Widok z okna.

Widok z okna mojej obecnej sypialni o godzinie 13.05., 01.01. 2026 roku. 

ŻYCZĘ wszystkim czytelnikom mojego bloga tyle Słońca każdego dnia w tym nowym 2026 roku.