Przez kilka lat jeździliśmy (moja córka i ja) regularnie w Bieszczady. Mieszkaliśmy w Leśnym Dworze we Wetlinie. Wspaniały pensjonat., wspaniali właściciele, cudowny klimat (cztery pory roku Vivaldiego) i fantastyczne jedzenie (potokowe pstrągi, rydze i wszystko inne równie smaczne) . Do tego podwózka na początek szlaków i cała masa innych wspaniałych rzeczy.
Poniżej jedna z cudownych chwil mojego życia - na szycie Połoniny Wetlińskiej w sierpniu 1996 roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię