Kolejny raz upominam się o nijakiego Michała Dziębę ( ani on mój swat, ani nawet inny znajomy). Chodzi mi o mechanizm i rzeczywiste zasady działania mojego Państwa. Czy może zniknąć człowiek i nikt nie wie gdzie on jest i co z nim się stało?
A tym bardziej, że zadawał kłopotliwe (Trzaskowski) pytania i posiadał unikatową wiedzę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię