wtorek, 26 stycznia 2016

Kilka refleksji natury ogólnej - 32 - handel w niedziele.

Trwają dyskusje dotyczące podatku od przychodu w handlu, podatku uzależnionego od wielkości obrotu i handlu w soboty oraz niedziele.

Niemieckie sieci handlowe działające od kilkudziesięciu lat w Polsce (i nie tylko one) twierdzą, że to będzie cios dla handlu, że uniemożliwi to dostęp wielu klientom do zakupów, że nałożenie dodatkowego podatku za handel w sobotę i niedzielę doprowadzi do ogromnych zwolnień i spadku rentowności.

Te same sieci w Hiszpanii są nieczynne w niedzielę (patrz poniższa fotografia).  Dotyczy to także innych sieci jak na przykład Aldi.

A co najbardziej bulwersujące to fakt, że średnia płaca pracowników handlu w Hiszpanii wynosi około 1500 euro miesięcznie, a u nas nieco więcej, ale w złotówkach, a jaki jest kurs euro do złotego to każdy wie.  I co jeszcze bardziej dziwne to ceny.  Ceny produktów są porównywalne do cen polskich (po przeliczeniu), a alkohole, szczególnie wina, brandy, giny i wiele innych, są o połowę, a nawet wiele więcej tańsze.  Poniżej maleńki dowód na to co piszę.

http://dziwnabydgoszcz.blogspot.com.es/2015/12/ciekawostka-warta-zastanowienia.html

WNIOSEK:

Jak to możliwe, że zamykając sklepy w niedzielę, płacąc pracownikom prawie cztery razy więcej, przy niższych lub porównywalnych cenach, opłaca się niemieckim sieciom handlować w Hiszpanii, a nie będzie im się podobno opłacało handlować w Polsce po wprowadzeniu wprost symbolicznego podatku?

KOLEJNY PRZEJAW NEOKOLONIALIZMU I NIC WIĘCEJ.

Lunes - poniedziałek,  Sabado - sobota.


Poprzedni post z tego cyklu. 

1 komentarz:

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię