poniedziałek, 27 lutego 2017

Kolejny raz w Hiszpanii.

Od połowy lutego ponownie przebywamy na południowym krańcu Costa Blanca.  Odpowiednia dieta, rowery, spacery (a właściwie marsze), kąpiele morskie, gimnastyka, słońce, zieleń, lecznicze błota, duże jeziora - zbiornik solanki, a obok nich kilkunastometrowej wysokości hałdy białej morskiej soli wirującej przy wietrze w całym otoczeniu, różnokolorowe kwiaty, kwitnące krzewy, dojrzewające owoce cytryn, pomarańczy i mandarynek i inne wspaniałe kwitnące okazy przyrody, na przykład hibiskus amarillo, wpływają bardzo pozytywnie na naszego umęczonego ducha.  

A także mam nadzieję, że na poprawę zdrowia.

Poniżej kilka migawek z tych ostatnich prawie dwóch tygodni.

Rowerem, także po plażach.

Minionej niedzieli na plaży w Cabo Roig

Osobliwe wędkarstwo.

Typowe śniadanko.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię