sobota, 1 sierpnia 2015

Festiwal "Fontanna muzyki" - Bydgoszcz 2015.





A przy okazji taka bydgoska ciekawostka: pani poseł z SLD (obecnie PO) robi sobie selfi.
























Cudowny kameralny koncert.  Dwoje solistów: skrzypaczka i gitarzysta.  Wspaniała muzyka.  Piękne otoczenie.  Fantastyczna widownia i do tego ta pogoda - słonecznie, bezwietrznie, ciepło.  Po prostu dla takich chwil warto żyć.   To jest to być, a nie mieć.

Warto jeszcze dodać, że na koniec koncertu wszyscy widzowie otrzymali prezenty.  Były to plakaty, miniaturki z reprodukcją obrazu przedstawiającego fontannę Potop, a także kwiaty.

środa, 29 lipca 2015

Znani i nieznani bydgoszczanie - 78

Te dwie dziewczyny spotkałem 24.07.2015 roku na Wyspie Młyńskiej.  Na swoich czerwonych sukienkach miały plakietki z napisem "PRL".  Obie są bydgoszczankami, zgodziły się na zamieszczenie ich zdjęcia na moim blogu, ale wolały pozostać anonimowe.

Dla mniej zorientowanych ten skrót to:  Polska Rzeczpospolita Ludowa, czyli nazwa naszego państwa w poprzednim (budowania socjalizmu) okresie.



Poprzedni post z tego cyklu.

piątek, 24 lipca 2015

Bydgoska Orkiestra im. Johanna Straussa dziś koncertem na Wyspie Młyńskiej świętowała swoje 20-lecie.









Dzisiejszy koncert na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy. Wystąpili Jubilaci oraz Emilia Czekała i Joachim Perlik, zespół Żuki i Piotr Salaber. Obok utworów klasycznych zabrzmiała też muzyka popularna. Na urodzinowy koncert został skomponowany specjalnie utwór "Od Straussa do Beatlesów".  Artyści zagrali także sporo piosenek słynnego zespołu z Liverpoolu, jak m.in. "Come Together", "Ob-La-Di Ob-La-Da" i "Yesterday".   Były także piosenki Czesława Niemena i Krzysztofa Klenczona.

Piękny, kameralny, nastrojowy koncert w cudnej scenerii bydgoskiej Wyspy Młyńskiej.


wtorek, 21 lipca 2015

Bydgoskie ciekawostki - 20



Na ławkę z takim pięknym wyznaniem miłości natknąłem się dzisiaj (21.07.2015 r.) w myślęcińskim ogrodzie botanicznym.


Poprzedni post z tego cyklu

poniedziałek, 20 lipca 2015

Cytaty znane i nieznane - 27 - Prawda?


Największym szujom wiedzie się najlepiej.

To moja smutna refleksja.  I niestety doświadczenie życiowe. które coraz bardziej, każdego dnia i praktycznie w każdych okolicznościach się potwierdza .  Ta konstatacja jest oczywiście smutna i sprzeczna z naszymi wyobrażeniami, naszym systemem wartości, naszymi przekonaniami, lecz, przykro to mówić, najbardziej zbliżona do prawdy, najbardziej przystająca do naszego codziennego życia i coraz bardziej aktualna.

Wszyscy chcielibyśmy, aby było inaczej, ale..............


Poprzedni post z tego cyklu.

piątek, 17 lipca 2015

Ile powinno kosztować 1 Euro w Polsce?

Bez wielkich teorii, bez ekonomicznych bredni i politycznych kłamstw, najlepiej zobaczyć na poniższym przykładzie:


Metka z sandałów kupionych tydzień temu.

Jak podzielimy 69 przez 19,90 to wyjdzie nam kurs Euro na poziomie 3,47 zł za 1 Euro i gdyby przy takim kursie wprowadzano by obecnie w Polsce tą walutę to akceptacja jej wprowadzenia byłaby dużo wyższa niż obecnie.

Ale.....? 

środa, 15 lipca 2015

Nad polskim morzem - raz jeszcze.

Do zamieszczenia kilku zdjęć i paru zdań komentarza zainspirował mnie tekst przeczytany w Gazecie Wyborczej z 12.07.2015 r.:

Gazeta.pl > Plotek >  News

Piotr Bałtroczyk ostro o wypoczynku nad Bałtykiem. "Polski syf, plastik i tandeta". W komentarzach burza. Internauci podzieleni


Podczas, gdy inni celebryci aktywnie promują urlop w Polsce, popularny kabareciarz ostro skrytykował wypoczynek nad polskim morzem. Nie przebierał w słowach, gdy opisywał, jak wyglądają wakacje nad Bałtykiem.

Cały tekst w poniższym linku:



W pierwszej połowie lipca byłem przez osiem dni nad polskim morzem (Jastrzębia Góra, Karwia, Władysławowo) i w pełni muszę się zgodzić z opinią pana Bałtorczyka.  Od wielu lat jeździliśmy nad Bałtyk po sezonie lub przed sezonem, a bywało, że i w grudniu oraz lutym dlatego to co zobaczyłem i przeżyłem we Władysławowie oraz Jastrzębiej Górze zbulwersowało mnie, a chwilowo nawet przeraziło. To, że są ogromne tłumy wczasowiczów to normalne, ale tandeta wyzierająca na każdym kroku, absurdalne ceny (pobyt na dwie osoby przez owych osiem dni to więcej niż wycieczka na Santorini także dla dwóch osób, a przecież jest w tym kosztowny przelot), hałas - dyskoteki do 2.00 - 3.00 nad ranem, awantury, kłótnie, pijaństwo, a od 6.00 dostawy towarów, sprzątanie, rozkładanie straganów i tak dalej.  Na naszą prośbę o zwrot, po trzech dniach pobytu, części pieniędzy, które musieliśmy wpłacić za cały pobyt z góry (350 zł doba ze śniadaniem)  z powodu braku możliwości normalnego wyspania się, właściciel hotelu zaproponował nam stopery do uszu.  Śniadania były bardzo dobre, natomiast z obiadami w dobrych restauracjach różnie bywało.  Raz w takim pięknym pałacu (Jastrzębia Góra - nazwy nie wymienię) zamiast zamówionego do obiadu alzackiego Gewurztraminera podano nam liche wino i do tego rozwodnione i jeszcze kelner wciskał nam, że tak owo alzackie wino smakuje.

Więcej nawet mi się nie chce pisać, ale cały pobyt przyniósł nam wielkie rozczarowanie, dużą stratę moralną i dużo wyższe niż planowaliśmy wydatki, a z plusów to tylko marsze po plaży w dużym wietrze (codziennie srogo dmuchało), które przynajmniej oczyściły nasze płuca.

Poniżej kilka zdjęć z tego pobytu.  Może będą dla innych przestrogą lub zachętą.  Jak kto woli:

Jastrzębia Góra. Jest słońce, ale te kosze?

Władysławowo.

Władysławowo.  Piękne prawda?

Jastrzębia Góra - pochmurno i wietrznie - plaże puste, ulice pełne.

Pełne ulice.

Karwia

Plaża pomiędzy Władysławowem, a Jastrzębią Górą w pochmurny i wietrzny dzień.

Władysławowo

                                                   Zdjęcia wykonano w lipcu 2015 roku.

środa, 8 lipca 2015

Jastrzębia Góra - 08.07.2015

Dzisiaj nieźle dmuchało.

Ale odważni do opalania byli.

A nawet spotkaliśmy rodzinę, która czytała książki.  W powodzi tego co obserwujemy, czyli całej grupy kolonijnej, której prawie wszystkie dzieci niosą w rękach komórki i tylko nimi się zajmują, nie patrząc na otaczający świat i nawet pod swoje nogi, na setki osób robiących swoje selfi, nawet od tyłu, na jedzących, pijących, szwędających się po ulicach, sklepach i straganach, taki obrazek to wręcz nieprawdopodobna rzadkość.

A tutaj przy świetnej muzyce na żywo ( między innymi pan Sokulski z Gdańska) oraz przy zacnych trunkach spędziłem kilka wspaniałych wieczorów.

środa, 10 czerwca 2015

Moje obrazy - 1


Obraz namalowany przez Jerzego Puciatę  w 1999 roku w technice "gruby olej" - prawie rzeźba w farbie.

Wymiary 110 x 90 cm.


NA SPRZEDAŻ

sobota, 30 maja 2015

Naprawdę warto przeczytać.

29.05.2015 r.


List otwarty do zawiedzionych wyborców PO, piszących listy otwarte

Koleżanki i koledzy, gdzie byliście jeszcze miesiąc temu, kiedy zwycięstwo Komorowskiego wydawało się na wyciągnięcie ręki? O czym myśleliście podczas kolejnych afer PO? Jak czuliście się, kiedy minister tego rządu nazwała Was idiotami? Dlaczego nie biliście na alarm, widząc jak Wasza partia idzie na dno? Nigdy wcześniej nie słyszałem o Waszej frustracji, dopóki w oczy nie zajrzało Wam widmo porażki. Bo nie można o Was już dłużej powiedzieć - mainstream. I tego boicie się najbardziej.
Udostępnij
2434
Skomentuj

Flaga RP. , fot. Wikimedia Commons














Zwracam się do Was, ponieważ wyglądacie dzisiaj jak dzieci we mgle. Jeszcze tydzień temu myśleliście, że PO to jedyny gwarant bezobciachu, a w Polsce panuje złoty wiek. Na wsiach rozdają iPhony a mieszkańcy małych miasteczek z latte w ręku, spoglądają w bezchmurne niebo. Jeszcze tydzień temu Bronisław Komorowski był dla Was ulubionym wujkiem. Trochę czerstwym, nieco jowialnym, ale tak przyjemnie przewidywalnym i miłym. Wasz świat był poukładany, Warszawa zieleniła się, na Zachodzie z Polski się nie śmiali. Platforma, choć bez konta na Snapchacie, nadal była na propsie. Dzieci straszyło się PiS-em, każdego frustrata myślącego o "zmianie", rozkładało na łopatki powrotem IV RP. Duda mylił Wam się z szefem "Solidarności", a Wojewódzki, choć w wieku Waszych rodziców - był głosem pokolenia. Zaangażowaliście się w tę kampanię, jak żadną inną. Rozgrzaliście Twittera hasztagami. Całym sercem, choć nie bez drobnych zastrzeżeń, #poparliścieBronka. Prezydenta Waszej wolności. Zapominając, że wolność nie jest tylko dla Was.
I wszystko to runęło jak House of Cards. 
Nie umiecie się pozbierać, bo po raz pierwszy od ośmiu lat, widmo porażki zajrzało Wam w oczy. Przestaliście być sytą większością, nie można Was już nazwać mainstreamem. W jeden dzień uświadomiliście sobie najstraszniejszy fakt, którego istnienie z taką gracją wypieraliście. Nie podążacie już za trendem, nie możecie z uśmieszkiem machnąć ręką na wyborców PiS. Ku Waszemu przerażeniu, okazało się, że to jedni z Was. Zaszyli się w korporacjach, przebrali w normalne ciuchy, mają karty Multisportu i kredyty we frankach. Bez moherowych czapek, słuchający Spotify, piszący blogi lifestylowe, wrzucają z Placu Zbawiciela zdjęcia na Insta. Wraz z przegraną Bronisława Komorowskiego i porażką Platformy, zrozumieliście, że nie macie już monopolu na rządy dusz. Przestaliście być twarzą Web 2.0. Wykop się Was wyparł, Twitter wyśmiał, Facebook spolaryzował.
I zaczęły się schody. Zamiast złotego wieku, zrobiło Game of Thrones. 
"Prezydentem mojego kraju zostanie za chwilę plastykowa marionetka skonstruowana i sterowana przez chorego z nienawiści obsesjonata o zapędach dyktatorskich" - piszecie, po fakcie dopiero orientując się, że nie wybrała go wojskowa junta, tylko wyborcy, których mijacie w Biedronkach. Ludzie, których powoli przestajecie rozumieć, bo Wasza percepcja kończy się na świecie widzianym z okien w dwóch nitkach metra.
"Zrozumcie, że osób nagranych na taśmach w > już dawno nie powinno być w PO. A nie czekanie na koniec śledztwa i tak dalej. Sorry, taki mamy klimat polityczny. Przypomnę wam, że 8 lat temu to właśnie różniło was od PiS, że obiecywaliście, że czegoś takiego nie będzie. Dzięki temu wygraliście wtedy wybory" - apelujecie, nagle, jak za sprawą politycznego olśnienia, orientując się, że pewnych spraw pod dywan nie da się już zamieść. Bo tyle się tego nazbierało, że zaczyna śmierdzieć. Dlaczego nie czuliście tego wcześniej? Wygodnie było rechotać z prawicowych fobii, mając bekę z dziennikarzy, którzy tropią kolejne "spiski"? Dzięki temu koleś, który zrobił karierę na śpiewaniu piosenek, właśnie wyprzedził w notowaniach Platformę. Przespaliście to, bo życie toczyło się dalej, poza Instagramem i Miasteczkiem Wilanów.
Dzisiaj Wasze oburzenie jest jak syndrom sztokholmski.
Nie chcieliście widzieć, że nie wszyscy wygrali na III RP. Z sałatki, którą jadła prof. Pawłowicz zrobiliście większe larum, niż z zegarków Nowaka, który dzisiaj bez konsekwencji uśmiecha się, i czeka na moment, w którym będzie mógł "odmłodzić" PO. Gdzie byliście jeszcze miesiąc temu, kiedy zwycięstwo Komorowskiego wydawało się na wyciągnięcie ręki? O czym myśleliście podczas kolejnych afer? Co pisaliście, gdy nasze państwo nazywano teoretycznym? Jak czuliście się, kiedy minister tego rządu nazwała Was idiotami, bo zarabiacie mniej niż 6 tys.? Nigdy wcześniej nie słyszałem o Waszej frustracji. Dopóki w oczy nie zajrzało Wam widmo porażki i zrozumieliście, że trzeba podać rękę PO. Aby otrząsnęła się z marazmu i mogła rządzić kolejnych osiem lat. Bo niczego bardziej nie znosicie, niż bycia na uboczu. Nic nie wydaje się Wam gorsze, niż zburzenie status quo. Zapomnieliście jednak, że sytość rozleniwia a wyborów nie wgrywa już "Gazeta" i "TVN".
Myślicie życzeniowo, pragniecie trwania własnych iluzji - "polski dobrobyt" musząc zaklinać, błagając o otrzeźwienie PO. "Wasz wyborca nie jest lewicowy, czy prawicowy. Wasz wyborca jest zadowolony z życia i z optymizmem patrzy w przyszłość. (...) Nie robicie zupełnie nic, żeby utwierdzić ludzi w przekonaniu, że 4 lata temu (i 8) dokonali właściwego wyboru" - piszecie. I to jest dla Was największy paradoks. To jest Wasz najgorszy sen.
Jak, skoro jest tak dobrze, może być tak źle?
Syci, prowadząc swoje startupy albo na państwowych posadach, pomstujecie na niedojrzałość społeczeństwa. To ono zrobiło Wam na złość, wyrzucając "Prezydenta, który był gwarantem i stróżem tego zadowolenia". Załamujecie ręce, nie rozumiejąc, jak można było zmienić go "(...) na jakiegoś baristę, którego największą zasługą jest to, że rozdawał kiedyś rano kawę przy wejściu do metra". I na tym kończy się Wasza polityczna refleksja. Tylko na to dzisiaj Was stać. Nie na refleksję nad Polską. Nie, na zrozumienie, jak można było trwać w iluzji przez osiem lat. Dziś po prostu chcecie, żeby było jak dawniej. Nie radzicie Platformie, gdzie popełniła strukturalny błąd, tylko niczym PR-owcy partii, mówicie: to wszystko można jeszcze przykryć. Za mało pokazaliście, jak zajebiście nam wszystkim szło. Trawę trzeba pomalować na zielono raz jeszcze. Mocniej.
Jeszcze ze sobą walczycie, ale pora, żeby ktoś Wam to w końcu powiedział: ile byście listów nie pisali, do jesieni nie zmieni się już nic. A wasze gorzkie żale, można między bajki włożyć, bo Wasza troska o Państwo, jest troską o partię. Za późno zaczęliście się frustrować, zbyt sztuczne są Wasze obawy, aby mogły cokolwiek zmienić. Nie mówiliście NIC, dopóki nie przegrał Bronisław Komorowski, i nic byście nie powiedzieli, gdyby rządził dalej. Dlatego dzisiaj możecie jeszcze próbować ratować tonący statek PO. Ale to Wasza bierność sprawiła, że idzie na dno. Kiedy trzeba było piętnować hipokryzję władzy i patrzeć jej na ręce, zerkaliście na swoje konta i smartfony. Kilka lat temu zabrakło Wam odwagi. Mam nadzieję, że jutro nie zabraknie rozsądku. Dzisiaj zdecydowanie nie możecie narzekać na brak hipokryzji.

wtorek, 26 maja 2015

Bydgoskie dziwadło - odsłona 2


Minęło prawie trzy i pół roku od tego, gdy pierwszy raz napisałem na moim blogu o tym dziwacznym pomniku położonym w tak pięknym miejscu, patrz poniższy link:
Bydgoskie dziwadło. 

od tego czasu nie dość, że nikogo to dziwadło nie dziwi i, że nic tutaj nie zmieniono, a wręcz przeciwnie , co widać na tym zdjęciu w porównaniu do zdjęcia z grudnia 2011 roku, popada to dziwadło w coraz większą ruinę.

Może któraś z Rad działających przy prezydencie Bydgoszczy zajmie się tym tematem?

środa, 20 maja 2015

Kilka refleksji natury ogólnej - 27 - ku przestrodze, dla zwolenników fikcji.

Piękny kraj, piękny maj.  Kwitną bzy, kasztany, azalie, różaneczniki, rododendrony, niezapominajki, glicynie (wyjątkowo pięknie) i setki innych roślin.  Zieleń ma wiele odcieni, jest soczysta, żywa i wspaniała. Berberysy, tawuły i wiele innych roślin na tle świerków, konik, różnych tuj, sosen koreańskich wyglądają wprost nierzeczywiście.  Fantazyjnie podcięte bukszpany, cisy i jałowce, jarząby szwedzkie, dęby szypułkowe, lipy, świerki srebrzyste, sosny czarne, pendule i różnorakie rośliny zimozielone oraz wiele, wiele innych cudownych roślin, uzupełniają ten majowy obraz.  Chce się patrzeć, chce się żyć, chce się podziwiać ten festiwal barw, form i zapachów.

A w tym pięknym wiosennym czasie, w kraju nad Wisłą, przyszło nam stoczyć pierwszą z cyklu czekających nas bitew.  Bitwę o najwyższy urząd w naszym kraju.  Trwa bezpardonowa, głupia, demagogiczna, oszukańcza, skrajnie nieobiektywna, wręcz ohydna, a czasami i chamska kampania o to kto będzie przez następnych pięć lat pilnował prezydenckiego żyrandola.  A to tylko przedsmak tego co czekać nas będzie w okresie równie pięknej jesieni.

Ten dysonans otaczającego nas paskudnego politycznego świata z tym pięknym światem zewnętrznym jest coraz większy, a dzieląca je przepaść zdaje się nie mieć dna.

Szkoda, że w nas tak mało zrozumienia, tak mało tolerancji, tak mało chęci współpracy, tak mało prawdziwej solidarności, tak mało prawdziwego patriotyzmu i poczucia dumy z bycia Polakami.  Obojętnie skąd przychodzimy to głównie cechujemy się wszelakiego rodzaju sprytem (lichym rodzajem rozumu), cwaniactwem, niekonsekwencją, brakiem zaangażowania w publiczne sprawy, a dbamy tylko o siebie i interes środowisk nam najbliższych, czyniąc tym sobie samym największą krzywdę, ale skąd możemy to wiedzieć?  My przecież myślimy tylko w krótkiej perspektywie czasowej, gdyż tak czynią spryciarze i cwaniacy, o zwyczajnych oszustach nie wspominając.

Po co ten powyższy wstęp?

Otóż po to, aby przejść do jednej konkretnej sprawy i pokazać na jej przykładzie, że inne narody czynią inaczej i dbają przede wszystkim o swój narodowy interes.  My niestety pomimo 26 lat nowej demokracji nie dbamy o nasz narodowy interes, lecz o interes tych co nas wykupili, tych co nas wykorzystują i zabierają nam naszą kasę w ogromnych kwotach, a my zdajemy się tego nie dostrzegać.

Dużo jest dyskusji o obniżeniu wieku emerytalnego.  Moim zdaniem najpierw należałoby zlikwidować krus, potem wszelakiego rodzaju przywileje emerytalne, później uzależnić wysokość pobieranej emerytury od stażu pracy i wówczas nie byłoby problemów z systemem emerytalnym.  A żeby jeszcze wesprzeć ten system to należy przeznaczyć na ten cel środki pozyskane przez wprowadzenie podatku obrotowego (zamiast CIT, którego nie płaci w Polsce 70% firm do tego zobowiązanych).  Byłoby tego delikatnie mówiąc, przynajmniej kilkanaście miliardów złotych rocznie (ale sądzę, że kilkadziesiąt).

Poniżej artykuł zamieszczony w polskiej prasie handlowej w 2006 roku (tytuł miesięcznika i tytuł artykułu oraz jego fragment) pokazujący co czynią Niemcy, aby wesprzeć swój przemysł i to w długofalowym okresie. Opisane dofinansowanie zaczęło im się już dawno zwracać, a niemieckie fabryki dostarczające towar do sieci Lidla pracują pełną parą dając dochód niemieckiemu fiskusowi na każdym etapie procesu produkcji i  handlu, łącznie z centrami logistycznymi, transportem, reklamą i setką innych towarzyszących temu działań i faktów.

Pytam:  dlaczego my nie możemy tak zrobić?   Dlaczego o tym nawet nie rozmawiamy?  Dlaczego kłócący się o miejsce przy prezydenckim żyrandolu posługują się demagogią, hasłami, propagandą, kłamstwami, wzajemnymi oskarżeniami, potrzebami chwili i wymaganiami kampanii wyborczej?  Dlaczego nie zajmują się konkretnymi poważnymi problemami, a wszystko czynią tylko w imię pozyskania elektoratu, który zazwyczaj mało się orientuje w skomplikowanej materii współczesnego świata, a swoją wiedzę czerpie głównie z jedynie słusznych telewizji?






Jak czytamy państwo niemieckie wsparło dwie sieci handlowe kwotą ponad 1,2 mld. zł. po to, aby rozwinęły się na rynkach Polski, Węgier i Bułgarii.  I się rozwinęły i przynoszą do budżetu Niemiec miliardy euro rocznie.

A my podczas tego pięknego maja ekscytujemy się głupawą debatą prezydencką, czy wizytą prezydenta RP u podstarzałego playboya.   To jest dla nas poniżające.  To jest smutne i obrzydliwe zarazem.

Czy wreszcie zaczniemy to zmieniać?


Poprzedni post z tego cyklu.

wtorek, 12 maja 2015

Maj w ogrodzie.


Od ponad miesiąca para dzikich kaczek upodobała sobie nasze niewielkie oczko wodne.  Przylatują po parę razy dziennie.  Popływają, posiedzą nad oczkiem i odfruwają, aby po paru godzinach znowu wrócić. 





Tego roku glicynia wprost oszalała.  Jeszcze nigdy nie miała tylu kwiatów i do tego w pierwszej połowie maja. 


A jak wspaniale i intensywnie pachnie.



Zdjęcia wykonano w maju 2015 roku.