sobota, 7 września 2013

Historia spalarni śmieci w Bydgoszczy.

Pomimo tylu argumentów przeciwko spalarni  ma być jednak ona budowana . To jest wielki skandal.   Lobby posiada niesamowitą siłę przebicia, a nasi urzędnicy chyba nie mają rozumu. 

Olsztyn  potrafił  się oprzeć i powiedział  NIE .

Przesyłam   niektóre tylko informacje  jakie udało się zebrać  dotyczące
niepotrzebnej  spalarni  w naszym mieście , która będzie nas bardzo ostro
truła, zniszczy środowisko specjalnej strefy ekonomicznej, przyniesie torunianom wielkie korzyści, zaś bydgoszczanom przyniesie ogromne problemy finansowe, nie spełni swojej roli, gdyż nie osiągnie wymaganych efektów ekonomicznych, głównie z powodu braku śmieci do spalania.  Co z kolei pociągnąć może za sobą konieczność zwrotu unijnej dotacji, a to będzie ruina miejskich finansów.

Poniższy materiał opracowało Bydgoskie Forum Ekologiczne


Historia powstawania spalarni śmieci w Bydgoszczy

Polska jako kraj ma dość zaniedbany sektor odpadów, jednak sytuacja bardzo się poprawia i to nie zawsze dzięki ostatnio wprowadzonym uregulowaniom, odnośnie przejęcia własności odpadów przez gminy. Najgorzej jest w małych gminach, na głębokiej prowincji. Wcześniej szukano różnych „cudownych” środków na szybką poprawę sytuacji, byli też tacy którzy postulowali – „trzeba budować spalarnie, bo na zachodzie są, a u nas nie”. Owszem są spalarnie w krajach zachodnich, ale to nie znaczy są na zachodzie z nich wcale tacy zadowoleni, ale to inny temat..

 (może jeden link http://www.portalsamorzadowy.pl/gospodarkakomunalna/kiedy-my-budujemy-spalarnie-francuzi-sie-z-nich-wycofuja,50205.html)

Ponadto trzeba wybrać odpowiednią instalacje do potrzeb i miejsca, a u nas na siłę dostosowuje się miejsce do instalacji.  W Bydgoszczy planowano do roku 2008 zbudowanie spalarni o mocy 60 000 ton, bo tak wtedy określono potrzeby, jednak postawiono na tańsze metody przetwarzania śmieci.  Wybudowano sortownie mechaniczną z kompostownią typu BIO-EN-ER. Jednak nagle w roku 2008 wrócono do planu budowy spalarni, gdyż obiecano pieniądze na budowę spalarni. Wszystko po wizycie urzędnika z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR) w randze ministra, Janusza Mikuły, a wcześniej pracownika firmy Południe II z Krakowa. O jego działalności można przeczytać w olsztyńskiej Debacie:

http://debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=674:kto-chce-budowa-wolsztynie-spalarni-i-dlaczego&catid=64:rozmowa&Itemid=112

Olsztyn wycofał się z budowy, choć minister Mikuła obiecywał załatwienie pieniędzy z UE na dofinansowanie budowy spalarni. Widać w Olsztynie zdano sobie sprawę, że budowa spalarni to dopiero początek, bardzo droga i kłopotliwa jest również jej eksploatacja.

W Bydgoszczy jednak zorganizowano błyskawiczny przetarg na Ocenę Strategiczną, mającą wskazać co potrzeba zbudować w Bydgoszczy i „o dziwo” wygrała go firma ... Południe II z Krakowa, która w KRS miała wpisane jako działalność wiodącą „niemechaniczna konserwacja obiektów przemysłowych” (czytaj – ręczne sprzątanie wagonów).

W Ocenie Strategicznej możemy przeczytać, że w Bydgoszczy koniecznie trzeba zbudować wielką spalarnie na 180 000 ton odpadów rocznie, a nie jak pierwotnie przyjęto, na jedynie 60 000 ton.  Potem zorganizowano drugi przetarg, który trwał co prawda kilka dni dłużej, ale narzucone warunki przetargu, naszym zdaniem wykluczały udział innych firm, niż Południe II z Krakowa.  W obu przetargach brała udział tylko jedna firma, w obu ta sama.   Przetarg dotyczył przygotowania raportów środowiskowych dla trzech różnych lokalizacji w Bydgoszczy i firma Południe II przygotowała ten dokument w czasie kilkunastu dni, choć zawierał ok. 300 stron maszynopisu, a firma ta „dziwnym zbiegiem okoliczności” wygrała takie przetargi w innych polskich miastach i musiała równolegle pracować nad wieloma takimi dokumentami.

Łącznie na obu zleceniach firma Południe II zarobiła ok. 700 000 zł., po czym Bydgoszcz została wpisana przez ministra Mikułę na listę indykatywną miast, które mają dostać pieniądze z UE na dofinansowanie budowy spalarni. Podobnie było w innych miastach, które chcą budować spalarnie.  Informacje o przetargach w Bydgoszczy:

  http://ste-silesia.org/bydgoszcz/ (pozycje 19 i 20)

Pan Mikuła był w Bydgoszczy kilkukrotnie i przywoził współpracujących z jego firmą specjalistów od spalarni, takich jak Henryk Skowron, współpracownika firmy Rafako.  Pomawiał też ekologów, zanim nawet zaczęliśmy protestować (bo na początku nie mieliśmy zdania), żeby nas nie słuchać, bo zależy nam tylko aby dostać łapówki:

http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090528/BYDGOSZCZ01/117494018
(łapać złodzieja?)

Bydgoska spalarnia ze względu na swoją wielką moc, ma obsługiwać też oprócz rejonu bydgoskiego, region toruński, dlatego podpisano z Toruniem w roku 2010 roku, specjalne porozumienie, regulujące warunki współpracy.  Jednak pomimo bardzo korzystnych warunków, Toruń w roku 2010 zbudował własną mechaniczno-biologiczną instalacje do przetwarzania odpadów, a w tym roku (2013)zwiększa jej moc przerobową:

http://bydgoszcz.gazeta.pl/kapusciska/1,112596,13988072,Torun_buduje_wlasna_instalacje__Zabraknie
_smieci_do.html

Do czasu uruchomienia spalarni (planowo początek 2016 r.) w Toruniu, podobnie jak w Bydgoszczy, nie będzie problemu ze zgodnym z prawem przetwarzaniem odpadów. W okręgu bydgoskim istnieją dziś aż trzy instalacje do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, wszystkie były budowane z dużym dofinansowaniem z środków publicznych (Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska), tak że dziś według naszych obliczeń można w regionie przetworzyć więcej odpadów niż powstaje!

Napisaliśmy w lipcu list do MRR

(http://sendfile.pl/43933/skarga_MRR.pdf),

gdzie wykazaliśmy, że:
według sprawozdań na wysypisko w Bydgoszczy trafiło w roku 2012 tylko ok.7 000 ton odpadów! (w roku 2008 było ich ok. 78 000 ton, stąd moc spalarni szacowano wtedy na 60 000, bo nie wszystko nadaje się do spalenia, a średnio 40% masy odpadów to woda)

Tak znaczna redukcja odpadów trafiających do składowania, miała miejsce właśnie dzięki tym instalacjom jakie zbudowano w Bydgoszczy i okolicach po roku 2008 (budowa trwała kilka lat, a planowano ich budowę jeszcze wcześniej), w dużej mierze ze środków publicznych, więc jaki sens ma budowa kolejnej i to jeszcze na 180 000 ton?

Nasze słowa potwierdzają słowa marszałka województwa Piotra Całbeckiego, który w zeszłym roku, w czasie prac nad Planem Gospodarki Odpadami województwa kujawsko-pomorskiego powiedział, że województwo nie potrzebuje spalarni:

http://bydgoszcz.gazeta.pl/kapusciska/1,112596,12177242,Burza_w_sejmiku__Wojewodztwo_nie_potrzebuje_spalarni.html#TRrelSST

Zdobyliśmy dokument jaki w zeszłym roku (data złożenia 28.09.2012) miejska firma ProNatura z Bydgoszczy wysłała do UE za pośrednictwem MRR, aby otrzymać dofinansowanie na budowę
spalarni. Podali w nim dane za rok 2008, które łatwo zweryfikować analizując choćby Plan
Gospodarki Odpadami województwa na lata 2012-2017, gdzie figurują instalacje, których istnienie
przemilczeli. Napisali również, że „obecnie” na wysypisko wyrzuca się w Bydgoszczy, wiele
odpadów które nie powinny tam się znaleźć – odpady biodegradowalne i wysokoenergetyczne (palne).
Nie napisali jednak że w Bydgoszczy i Toruniu istnieją kompostownie, które przetwarzają odpady
biodegradowalne, a odpady palne od 2010 roku są zawożone do cementowni w Piechcinie, za co
cementownia firmom „śmieciowym” płaci. (Cementownia ta mogłaby przyjmować dużo więcej odpadów)
Gdyby miały wozić do spalarni, to one by musiały płacić za oddawanie odpadów.

Spalarnia ma dawać „ekologiczne” ciepło, ale istniejące w Bydgoszczy elektrociepłownie, których i
tak się nie zamknie gdyby powstała spalarnia, dają więcej ciepła niż miasto potrzebuje.
Produkują one dużo prądu na potrzeby kraju, a ciepło przy produkcji prądu jest „odpadem”, które sprzedają na potrzeby miasta. Jednak zapotrzebowanie na ciepło z roku na rok, w Bydgoszczy spada.
Więc po co wydawać ok. 500 mln. zł. na całkowicie zbędną inwestycje?

Odpowiedz jaką pod koniec sierpnia otrzymaliśmy z MRR, jest nie na temat, żeby nie powiedzieć –
że jest niepoważna

http://sendfile.pl/43932/MRR20130812.pdf

podobny jest stosunek władz Bydgoszczy.  W czasie spotkania jakie zorganizowaliśmy z mieszkańcami, przybyły na nie Prezydent Rafał Bruski, zapytany czemu chce wydać tyle pieniędzy na niepotrzebną inwestycję, powiedział że mamy „za darmo” dostać 320 milionów od UE, więc czemu nie brać, a spalarnię się sprzeda.   Mamy to na filmie.

Z panem Mikułą MRR się rozstał, gdy zrobiliśmy „hałas”, że firma z nim związana wygrywa ustawione przetargi na obsługę inwestycji jakie on promuje, jednak nie chcą się wycofać z tego do czego on doprowadził.  Nie chcą się wycofać z planów budowy inwestycji za setki milionów, dla których nie widać uzasadnienia!

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego jest rozliczane za wykorzystanie środków z UE, celowość
wykorzystania tych środków widać nie jest dla nich istotna. Natomiast władze Bydgoszczy liczą, że dotacja unijna trafi do ich kasy, po sprzedaży spalarni prywatnemu inwestorowi. Wykorzystują fakt, że zgodnie z nowymi przepisami, mogą wskazać instalacje do jakiej mają być dostarczane odpady – czyli dano im monopol.  A że istnieją w regionie instalacje już wybudowane i to w dużej mierze za środki publiczne,
przetwarzające duże taniej odpady niż ma czynić to spalarnia, ich nie interesuje. Instalacje te będzie trzeba zamknąć, a publiczne pieniądze będą wtedy zmarnowane.  Takie działanie nie służy racjonalnej gospodarce odpadami co prowadzi też do podniesienia kosztów. Kosztami tymi zostaną obarczeni mieszkańcy, którzy dziś nie maja już możliwości wyboru firmy odbierającej od nich odpady i muszą płacić za odpady opłatę o narzuconej przez miasto wysokości.

Opinia mieszkańców nigdy naprawdę nie była brana pod uwagę, a inspiracja najwyraźniej płynęła z MRR i MŚ. W dokumentach pod którymi podpisał się m.in. prof. Andrzej Kraszewski – minister środowiska w latach 2010-2011, można przeczytać, m. in. że władze lokalne przy budowie spalarni, powinno się zabiegać o przychylność mediów i władz kościelnych, a do grup protestujących, należy wysyłać urzędników niższego szczebla.   Bydgoskie media jednak bardzo wnikliwie analizują nasze uwagi i pomimo tego, że są „nęcone”
płatnymi ogłoszeniami reklamowymi publikowanymi przez miejska spółkę Pro Natura, często bardzo krytycznie wypowiadają się o budowie spalarni i wydarzeniach z nią związanych. Podobnie wypowiadający się pod artykułami mieszkańcy Bydgoszczy.  W dokumencie z konsultacji społecznych w Bydgoszczy możemy przeczytać , iż społeczeństwo zaakceptowało inwestycję i jej lokalizacje, bo protestowało 850 osób, co stanowi 2,6% mieszkańców okolicznych osiedli, a 97,4% „nie wyraziło opinii negatywnej”, sugerując w ten sposób, że są „ZA”.

(http://sendfile.pl/52960/konsultacje_2.pdf str. 7 )

Co jest ewidentna manipulacją, bo rzadko zdarza się, aby wypowiadało się aż tyle osób, dlatego nie
wolno tego ignorować, co jednak zrobiono.

Ponadto w czasie bardzo okrojonych konsultacji społecznych zadeklarowano, że na etapie
pozwolenia na budowę przeprowadzi się kolejne, tym razem bardziej precyzyjne, bo ze względu na
wczesny etap inwestycji, na wiele pytań mieszkańców nie potrafiono odpowiedzieć.
Pomimo zapisów w pierwszej (i jedynej na dziś) decyzji środowiskowej, o konieczności
przeprowadzenia ponownego postępowania środowiskowego i konsultacji społecznych, nie
zrobiono tego. To jest ewidentne złamanie umowy społeczne, która i tak oferowała mieszkańcom
niewiele.

Podobnie nie było nigdy spotkań konsultacyjnych na najbliższych miejsca realizacji inwestycji
osiedlach, Kapuściska i Glinki, pomimo iż zapewniano, że zostaną przeprowadzone.
Ponadto projekt budowlany w kilku punktach jest niezgodny z istniejącą decyzja środowiskową,
przez co owa decyzja powinna być traktowana jako nieważna!
Napisaliśmy o tym do Wojewody, jednak ten (urząd)z powodu iż Prezydent Miasta nie uznał nas za
stronę w czasie procedury wydawania pozwolenia na budowę, nie rozpatrzył merytorycznie
odwołania, tym samym zezwalając na budowę inwestycji z tak rażącymi wadami prawnymi!

Widać urzędnicy UW zdawali sobie sprawę, że autoryzują pozaprawne działania Urzędu Miasta, bo
decyzje o odrzuceni naszego odwołania, podpisał urzędnik bardzo niskiej rangi (po. kierownik).
Podobnie, urzędnicy UM musieli zdawać sobie sprawę z konieczności przeprowadzenia ponownej
oceny oddziaływania na środowisko, bo pierwotnie Prezydent wydał postanowienie o konieczności
jej przeprowadzenia, ale odwołała się od niego, podległa mu w 100% spółka miejska ProNatura!
To był najwidoczniej sposób na przeniesienie odpowiedzialności na administrację rządową, której
to zależy, aby w Polsce powstało parę spalarni, nie bacząc czy w miejscach w których są budowane,
są potrzebne, byle wykazać przed KE działania w gospodarce odpadami.

Tym samym nie pozostaje nam na dziś nic innego jak protestować i składać odwołania, również do
Komisji Europejskiej, OLAF i JASPERS, co skutkować może cofnięciem dotacji.

Linki do materiałów źródłowych:

Film ze spotkania na Kapuściskach, w którym uczestniczył Prezydent Bydgoszczy - fragmenty:

http://sendfile.pl/45072/600mln.wmv

sprawozdania ProNatury:

http://sendfile.pl/45068/Pronatura_-_2008.pdf
http://sendfile.pl/45069/Pronatura_-_2009.pdf
http://sendfile.pl/45070/Pronatura_-_2010.pdf
http://sendfile.pl/45071/Pronatura_-_2011.pdf
http://sendfile.pl/52374/Pronatura_-_2012.pdf

Wniosek ProNatura: http://sendfile.pl/44989/Bydgoszcz_Wniosek_EU.pdf

Decyzja KE, jest tam data złożenia wniosku ProNatury - 28.09.2012!:

http://sendfile.pl/44988/Bydgoszcz_2012PL161PR037_DEC_PL.pdf

Plan Gospodarki Odpadami województwa kujawsko-pomorskiego, przyjęty 24.09.2012, prace nad
nim trwały kilka miesięcy, a założenia do niego były znane ok. roku wcześniej :

http://www.kujawskopomorskie.pl/pliki/srodowisko/20121001plan/PGO_uchwalony_24_09_2012.pdf

Odwołanie STE Silesia, z informacjami o wadach prawnych pozwolenia na budowę spalarni:

http://ste-silesia.org/listy/UMB20130725.pdf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli chcesz wyraź swoją opinię