środa, 29 czerwca 2022

Minione chwile - 3

Urodziny Elżbiety.  Maj 2022 rok, Campoamor, restauracja Zarraca.  

Solenizantka zamawia.

Najlepsze danie jakie jadłem w Hiszpanii.  Czyli arroz, ala Zarraca.  Według słów kelnerki (mówiącej po rosyjsku) to najlepsze danie w ogólnokrajowym hiszpańskim konkursie na rok 2021 w kategorii dań typu paelia. 

Poprzedni post z tego cyklu



sobota, 25 czerwca 2022

Piątkowe atrakcje w Gminie Osielsko

O godzinie 17.00 rozpoczęła się przy świetlicy w Niemczu impreza pod tytułem "Powitanie lata".  Tłumów nie było, ale za to było atrakcyjnie i smacznie.   

Rozpoczęło się od występów Steffi Mal i Pawła Wenderskiego, którzy śpiewali piosenki biesiadne.

Podczas Ich występu pani sołtysowa, Krysia Lachowska serwowała bardzo smaczną zupę sołtysa (gulaszowa w węgierskim stylu).  Było około dziesięć rodzajów ciast wypieczonych przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Niemczu.  Była kawa, herbata, woda i chlebek do gulaszu.

Zupa cieszyła się dużym wzięciem u dorosłych, a dzieci zajadały się ciastami i rogalikami.  Wszystko było gratis.

Bardzo udana, kameralna impreza.  

Poniżej kilka zdjęć z owego "Powitania lata":

Pani sołtysowa serwuję zupę gulaszową






Zaś o godzinie 18.00 rozpoczął się w Gminnym Ośrodku Kultury w Osielsku wernisaż prac artystek amatorek skupionych w kole plastycznym przy GOK-u.  Koło to od lat i to świetnie prowadzi pan Paweł Cywiński.

Wernisaż przygotowano świetnie.  Tematem przewodnim była Tamara Łempicka, ale wystawiono także sporo innych prac artystek amatorek.

I znowu świetny poczęstunek, różne przekąski, owoce, kawa, herbata, oryginalne napoje na bazie owoców i ziół, a także nalewki i wina.

Przemówił dyrektor GOK-u, potem pan Paweł i jedna z artystek.  Były podziękowania i kwiaty oraz upominek dla opiekuna artystek, a potem występ Elizy z gitarą i śpiewem.

Oryginalna i świetna impreza, a do tego ciesząca się sporym zainteresowaniem.

Poniżej kilka zdjęć z tego wernisażu:

Artystki amatorki.  Zagaja pan dyrektor GOK-u






Ten obraz namalowała Ludmiła



Z prawej strony pan Paweł - nauczyciel i opiekun.

czwartek, 23 czerwca 2022

Przypominam - 8

 Ponad dziesięć lat temu napisałem na moim blogu tekst jak poniżej:

Tekst z marca 2012 roku 

Jeszcze wtedy miałem nadzieję, że przesadzam, że na pewno nie jest tak źle, ale, że warto sygnalizować i uprzedzać skutki tego co mogą przynieść owe działania.  Dzisiaj już nie mam nadziei.  

Niestety, moim zdaniem, zwyciężą w kolejnych wyborach ci co wtedy nas wykorzystywali i szykanowali.  Zaś my sami (w swojej większości) będziemy tego chcieli.  Będziemy jak ów przysłowiowy indyk co to czekał niedzieli, a w sobotę łeb mu ucięli. 

Zaś najgorszym jest fakt, że jak te ćmy lecimy do ognia, który nas spali.

Dlaczego?  Odpowiedź jest prosta.  Ludzie zawsze wierzą w to co chcą wierzyć, a nie w to co jest.  Dlatego z wypiekami na twarzy słuchają tych co kłamią bo kłamstwa są słodkie i piękne, a od prawdy ludzie stronią. 


Poprzedni post z tego cyklu

niedziela, 19 czerwca 2022

Refleksja natury ogólnej - 62

Poniżej przytaczam refleksję, która rozpoczyna cykl obecnie bardzo popularnych powieści pod tytułem "Beniamin Ashwood" autorstwa A.C.  Cobble:

Problemem, jaki nastręcza życie w społeczeństwie dającym ci wolność, jest to, że daje też ono wolność wszystkim innym.

Niektórzy ludzie nie mogą tego znieść.  Nie umieją zaakceptować, że sąsiad podejmuje odmienne decyzje niż oni sami.  To jest właśnie problem: pozwolić innym na wolność wyboru. Nie można przecież mówić o wyborach, gdy istnieje tylko jedna opcja.  Niezbędnym warunkiem prawdziwego wyboru - prawdziwej wolności - jest to, aby każdy podejmował własne decyzje.  I musimy się z tym pogodzić, jeśli chcemy być wolni.  Musimy zrozumieć, że nie każda decyzja należy do nas.  Nie każda decyzja jest dobra.

Koniec cytatu

Ten krótki fragment polecam wszystkim do przemyślenia, a już zwolennikom modelu jedynie słusznego widzenia Świata opartego o liberalno - lewackie wartości, w szczególności.


Poprzedni post z tego cyklu

piątek, 17 czerwca 2022

Bydgoska Bazylika ponad 43 lata temu

W tym kościele brałem ślub i w nim chrzest miała moja córka.  Piękny kościół, którego sufitowe plafony (każdy inny) zaprojektował słynny profesor Wiktor Zin.  Znany powszechnie z prowadzenia przez  wiele lat cyklu programów w telewizji polskiej pod tytułem "Piórkiem i węglem".  Efekty Jego prac do dzisiaj wzbudzają podziw.  Jak tylko jestem w Bydgoszczy to zawsze udaję się do Bazyliki.  W tym pięknym otoczeniu modlę się i dumam nad życiem.

 Styczeń 1979 rok

czwartek, 16 czerwca 2022

Ciekawostka - 24 - Polaroid

Pod koniec  1990 roku w sklepie firmy, zwanej wówczas firmą eksportu wewnętrznego o wdzięcznej nazwie  Pewex, mieszczącym się w Bydgoszczy przy ulicy Dworcowej, nabyłem jeden z hitów tamtych lat czyli aparat fotograficzny z którego gotowe zdjęcia wychodziły po minucie.  Zaś normalnie to należało wywoływać filmy, robić z negatywów odbitki, suszyć, obrabiać i tak dalej.  Ten normalny proces trwał kilka godzin i to pod warunkiem, że się dysponowało ciemnią, powiększalnikiem, wywoływaczami i całą masą innych niezbędnych rzeczy.  A tutaj pstryk i jest zdjęcie. I co najdziwniejsze to pomimo upływu ponad 30 lat ten aparat nadal działa i nawet wówczas zakupione do niego filmy są nadal aktywne.





                                                 Poprzednia ciekawostka

wtorek, 14 czerwca 2022

Przypominam - 7. Minęło tylko ponad 20 lat, ale nikt żelazną miotłą tego nie wymiótł

 


Jak powyżej czytamy to kiedyś nawet GW była po właściwej stronie.  Niestety wszystko się zmieniło.   Czy czegoś wam to nie przypomina?  Zawsze sędziowie działają o te przysłowiowe dwie minuty za późno.  Ciekawe dlaczego?

         Poprzedni post z tego cyklu

Niedziela - 12.06.2022 r.

Najpierw pojechaliśmy do miejscowości o nazwie Leszcze.  W Złotnikach Kujawskich (jadąc do Inowrocławia od Bydgoszczy) trzeba skręcić w prawo, a potem trochę (około 2 km) trzeba jechać marną drogą gruntową.  W ten sposób dojechaliśmy do gospodarstwa rolnego specjalizującego się w uprawie lawendy.  Obejrzeliśmy uprawy, kupiliśmy mydło lawendowe, lawendową bombkę i krzew lawendy w doniczce, a potem pojechaliśmy do Inowrocławia.  Szczerze mówiąc to trochę mnie to gospodarstwo lawendowe zawiodło, a owo mydło okazało się francuskie.

Natomiast Inowrocław kolejny raz nas oczarował.  Przede wszystkim tężnie, ale także wspaniały park, impreza w parku i lody oraz kawa w sympatycznej kawiarni nieopodal tężni.  Chociaż cena kawy dwukrotnie wyższa niż taka sama (americano) kawa w Torre de la Horadada.  

Bardzo udana niedziela, chociaż trochę postraszył nas czerwcowy deszczyk.





czwartek, 9 czerwca 2022

Czerwiec a.d. 2022 roku

Czerwcowe kolory i czerwcowe zapachy wprost oszałamiają.  To cudowny czas.  Poniżej trzy obrazki owych cudowności:

 Złotokap, który wyjątkowo pięknie kwitnie tego roku.


Maki pośród łąki.

 Moim zdaniem ten tulipanowiec amerykański jest najpiękniejszym drzewem w całym myślęcińskim ogrodzie botanicznym.


wtorek, 7 czerwca 2022

Refleksja natury ogólnej - 61 (rodzinna)

Ta zmiana w tytule nic nie zmienia.  Moje refleksje nie są liniowe.  Są bardziej pod wpływem  chwilowych zdarzeń i moich często związanych z tym wszelakiego rodzaju emocji, a czasami są bardzo osobiste.  Bo przecież co po nas pozostanie oprócz śladu we wirtualnej przestrzeni ?

Zupełnym przypadkiem znalazłem w dawno zapomnianym zeszycie zapiski, które poczyniłem 26 maja 2013 roku.  Nawet nie pamiętałem, że te zapiski mam.

Był Dzień Matki i pojechałem do mojej wspaniałej Mamy w tym dniu, aby osobiście złożyć Jej życzenia i spełnić Jej realne życzenia.

Po spełnieniu owych realnych życzeń usiedliśmy przy kawie i dobrym cieście ( od Zborowskich) do wspomnień.

I pierwsza garść tych wspomnień poniżej:

Mamą mojej mamy była Władysława Stręk z domu Deja  urodzona 23.12.1897 roku w Radomiu.  Jej rodzicami byli Wiktoria i Leopold.

Tatą mojej mamy był Stefan Stręk urodzony 16.04.1903 roku w Wągrowcu.  Rodzicami Stefana byli Marianna i Józef.

Moja babcia miała trzech braci i dwie siostry.  Moja babcia była najmłodsza z całego rodzeństwa. 

Ojciec i jeden z braci mojej babci byli cieślami, a jeden z braci był fotografem.  

Cała rodzina mojej babci szukając lepszego miejsca do życia przeniosła się w 1910 roku do Warszawy.

Brat mojej babci, ów fotograf otworzył w Warszawie zakład fotograficzny, a dziwnym zrządzeniem losu jedna z sióstr mojej babci także wyszła za warszawskiego fotografa.

c.d.n.

Poprzedni post z tego cyklu.


piątek, 3 czerwca 2022

Refleksja natury ogólnej - 60

Przyjechała do Polski niemiecka Ursula.  Kiedyś minister obrony w rządzie pani Merkelowej, a także ministra w innych resortach zaś aktualnie tak zwana królowa Europy.  Przyjechała do nas następnego dnia po pożegnaniu nijakiego Tuska (mały wredny piesek z kaszubska) z funkcji szefa partii EPL w PE.  Żegnała go czule i życzyła mu zwycięstwa w następnych wyborach z tymi co łamią polską i europejska praworządność (chociaż nikt nie wie co to jest), mówiła do owego Tuska, aby przywrócił Polskę na łono Europy (to znaczy poddanych starym państwom UE) i, aby ci co mają rządzić to rządzili, a ci co nie to nie.  Bo demokracja jest tylko wtedy, gdy rządzą lewacy z UE, a jak rządzą inni to owi lewacy uważają, że demokracji nie ma.  Inaczej to ich zdaniem jest dyktatura, brak praworządności i ogólnie syf.  

Następnego dnia przyjechała do Polski i po spotkaniu z prezydentem i premierem (Tusk uważa ich za swoich wrogów i w ogóle wrogów demokracji) ogłosiła owa Ursula, że UE zatwierdziła środki z tak zwanego planu odbudowy po owym cowidzie.  

Na pewno owe środki zatwierdzono, ale na pewno nie wypłacono i nie zostaną one wypłacone wcześniej niż ekipa owego Tuska wygra w Polsce wybory.

Wszystko to czynią niewybieralne, lecz partyjnie nominowane urzędasy z owej UE dla dobra Polaków.

I cóż my mamy z tym dobrem uczynić?

Nic.  Nie otrzymamy kasy, ale będziemy ją spłacać.

Głupota, bezczelność i poprawność polityczna zabiła już dawno zdrowy rozsądek i to na wszystkich szczeblach władzy europejskiej.

Pisałem już o tym prawie półtora roku temu:  https://dziwnabydgoszcz.blogspot.com/2021/01/krotka-refleksja-natury-ogolnej-57.html

Cóż jednak znaczy moje pisanie oprócz pisania?

Pewnie tego nie dożyję, ale cywilizowany Świat w tym i UE muszą powrócić do normalności, gdyż inaczej będzie to koniec cywilizacji bo ta oparta jest na logice i normalności, a nie na wyimaginowanej poprawności politycznej i  na nieokreślonej praworządności, którą każdy kraj i jego rząd interpretuje tak jak mu wygodnie, lecz tak zwane kraje nowej demokracji nie mają w tym względzie prawa głosu.


Poprzedni post z tego cyklu

czwartek, 2 czerwca 2022

Powrót - uzupełnienie

W moim poście post pisałem o moim powrocie z Hiszpanii do Polski.  Obecnie uzupełniam ten opis kilkoma zdjęciami i jednym filmikiem.  Te zdjęcia i ten filmik wykonałem na parkingu przy francuskiej autostradzie w Burgundii. Bo wtedy jeszcze dobrze się czułem w tej podróży i wierzyłem, że szybko i bezpiecznie dotrę do domu.  Potem było już tylko gorzej.




                                                                      filmik

wtorek, 31 maja 2022

Cytaty i przysłowia znane i nieznane -49

 "Gdy pozwolimy by ogarnął nas gniew, sami stajemy się ofiarami".

Autor nieznany, ależ jakie to oczywiste bo przecież już wykrzykując w gniewie swoje racje sami wiemy, że źle czynimy i, że to droga donikąd.


Poprzedni post z tego cyklu



sobota, 28 maja 2022

Powrót

We wtorek 24 maja o godzinie 18.00 ( po ponad półrocznym pobycie w Cabo Roig Costa Blanca region Valencia - 10 km od granicy z regionem Murcja) wyruszyłem samochodem do domu w podbydgoskim Maksymilianowie.  Nominalnie to 2907 km według trasy wybranej przeze mnie  w Googl maps.  Niestety głupota i zaufanie do owej nawigacji spowodowały, że przejechałem ponad 3100 km.

W urbanizacji La Zenia (parę kilometrów od startu podróży) wjechałem na płatną autostradę AP7.  Na trzech krótkich odcinkach tej autostrady w pobliżu Torrevieja, zapłaciłem 10, 2 euro za przejazd.  Pozostałe ponad 700 km  autostrady AP7, do granicy z Francją przejechałem za darmo bo płatna autostrada obecnie jest bezpłatna oprócz wspomnianego odcinka.  Ta hiszpańska autostrada, a jeździłem także innymi do  Malagi, Cordoby, Cadyksu i wielu innych miejscowości, (patrz mój blog) jest znakomicie oznakowana.  Jadąc w nocy doskonale widzimy trasę dzięki podświetlanym i odblaskowym elementom owego oznakowania.  Jedzie się w nocy pewnie i bezpiecznie.  Czego o autostradach francuskich i niemieckich powiedzieć nie można.  Natomiast mało jest na ponad 800 km odcinku owej AP7 miejsc do postoju, a także stacji do tankowanie.

Trzeba także uważać na podpowiedzi googlowskie proponujące skrócenie trasy lub alternatywne trasy bo można się naprawdę wkopać.  Ponieważ jechałem tą trasą po raz czwarty to nie dałem się na żadne polecenia zjazdu na A7 (bezpłatna, ale przez góry i miasta) i pilnowałem, aby nie zjechać do Walencji, czy innych dużych miast po drodze.  Bo wtedy to już przynajmniej godzina, albo więcej w przysłowiowe plecy.

Hiszpański odcinek przejechałem bez problemów i niepotrzebnych zjazdów.  Od granicy z Francją już wszystkie autostrady mamy płatne.  Opłata wynosi około 10 eurocentów za kilometr.  Oczywiście są bezpłatne inne drogi, ale ja chciałem jak najszybciej dojechać do domu, a do realizacji tego celu pozostaje tylko jazda autostradami.  Obecnie paliwo w Hiszpanii kosztuje (nie przy autostradach bo tam 1,95 - 2,00 Euro) 1,7 euro  (na wybranych stacjach) i do tego jest dyskonto 20 eurocentów za litr, ale w stacjach przy autostradach owego dyskonata nie naliczają.

We Francji autostrady są marnie oznakowane i jazda w nocy jest trudna.  Natomiast pod względem obsługi podróżnego to są zorganizowane świetnie.  Jest dużo tak zwanych leśnych (biwakowych) punktów do zatrzymania się.  Są tam dobrze utrzymane toalety (nie tak jak w Hiszpanii czy w Niemczech), są duże tereny rekreacyjne i do tego niezajęte w częściach przeznaczonych dla samochodów osobowych przez wszędobylskie tysiące tirów, które w Hiszpanii, a szczególnie w Niemczech są obecnie zmorą takich miejsc.

I tak jadąc autostradą wzdłuż lazurowego wybrzeża docieramy do Lyonu, trzeciego co do wielkości miasta Francji.  I tutaj mamy problem bo nawigacja pokazuje jazdę przez centrum miasta, a patrząc na utrudnienia widzimy same korki.  Alternatywą jest objechanie Lyonu od strony wschodniej przez Avigon i Grenobl, ale to około 40 km dodatkowo.  Zdecydowałem się na jazdę przez miasto.  Niestety w korkach stałem łącznie około godziny, ale za to obejrzałem z samochodu część tego wspaniałego miasta i jechałem jednym z najdłuższych tuneli w Europie (pewnie tak około 13 km według licznika samochodu).  Potem ruszyłem trasą na Metz.  Niestety w odległości około 50 km od Metz nawigacja zaproponowała mi trasę krótszą o około pół godziny i ja to zaakceptowałem.  Jak się okazało był to duży błąd.  Ten niby skrót kosztował mnie dwie godziny i do tego jazdę po Francji przypominającej najbardziej biedne okolice naszego kraju.  Zobaczyłem podupadające gospodarstwa rolne, liche domy i nawet wiejski kościółek przerobiony na kórnik.   W niewielkim francuskim miasteczku o nazwie Custines zabrakło mi paliwa, bo nie przewidywałem, że przez około 60 km nie będzie stacji benzynowej i tylko dzięki Michałowi (synowi mojej żony) udało mi się wyjść z opresji bo on wyszukał, że stoję raptem 400 metrów od czynnej stacji paliwowej.  Kanisterek (5l) do stacji i jaka wprost nieopisana ulga.  Wcześniej z zatrzymywanymi Francuzami bez znajomości francuskiego nijak nie mogłem się porozumieć, a ich wskazówki spowodowały przejechanie bezproduktywnie w poszukiwaniu wskazanych przez nich stacji paliwowych dodatkowe ponad 30 km co skutkowało tym co powyżej.   Ulga po zatankowaniu do pełna była wprost niewyobrażalna.

Jadę dalej i jadę, a granica Francji odsuwa się i odsuwa. Wreszcie wjeżdżam do Niemiec.  Niestety tutaj, a chciałem się zatrzymać na kilka godzin nic z tego.  Leśne parkingi załadowane tirami tak, że nawet wjechać do nich nie można, a te ich centra obsługi podróżnych to istna farsa.  Jest tam wszystko czyli sklepy znanych marek, restauracje sieciowe, hotele sieciowe, targowiska i czort wie co tam jeszcze, ale nie można się nigdzie zatrzymać bo miejsca postojowe są tylko do klientów owych przybytków.

Jadę i jadę, ale w końcu czuję, że już dalej nie dam rady i wreszcie na jakimś leśnym parkingu znajduję dodatkowe miejsce na skraju parkowania dla osobówek.  Próbuję się tutaj zdrzemnąć, lecz co chwilę ktoś mnie oświetla przejeżdżając kolejnym samochodem szukającym miejsca do zaparkowania.  Tak się męczę przez dwie godziny i wreszcie nastaje godzina trzecia w w nocy.  Biorę butlę z wodą, którą wziąłem na podróż, opłukuję się, myję zęby (toalet nie polecam - syf), robię niewielką gimnastykę i ruszam na autostradę A9 w nadziei, że zaraz będzie świt.  Niestety ten nadchodzi dopiero po półtorej godziny, ale ja na szczęście zahaczam się za niemieckim autobusem i tak jadę za nim przez półtorej godziny, a gdy on zjeżdża z A9 to na szczęście nastaje brzask.

I tak jadę niepewny, czy dam radę bo przecież wszystko mi mruga i czuję, że mruga, ale przecież muszę jechać.  I tak pokonując samego siebie jadę dalej.

I tak jadę, a zmęczenie daje się w znaki i jedyne czego pragnę to dojechać, a tutaj jeszcze 1200 km do celu, a ja mam już wszystkiego dosyć.  Oczywiście mógłbym się zatrzymać na nocleg w jakimś przydrożnym lub innym hotelu, ale niestety znając swoją naturę to i tak nie mógłbym spać bo chęć osiągnięcia celu byłaby silniejsza niż chęć snu.

Cudem jest, że dojechałem bo niebezpiecznych zdarzeń po drodze było bez liku.

A najgorsze to te tysiące, tysiące tirów, które się nawzajem wyprzedzają i które wyprzedzając na trzeciego zawsze czuje się, że może się zdarzyć coś złego. 

Wreszcie docieram do A2 i tutaj tak jak i później na S5 jest jeszcze gorzej.  Bo jadąc 2500 tysiąca kilometrów nigdy nie spotkałem się z takim zachowaniem jak na A2 i S5.   Chamidła jadące na A2 zamiast tak jak ja przy użyciu tempomatu 140 km/h prześcigają się w przekraczaniu owej prędkości.  Podjeżdżają na metr do mojego samochodu, błyskają światłami, a przy wyprzedzaniu trąbią lub wymachują rękoma.  To jest skrajnie niebezpieczne, głupie i straszne.  To trzeba spacyfikować bo nigdzie oprócz Polski nie spotykałem się z takimi sytuacjami.  Zero tolerancji dla takiego zachowania.  

Dzięki Bogu i moim Aniołom dojechałem szczęśliwie do celu.

niedziela, 22 maja 2022

Hiszpańska retrospekcja - bydgoska

W pierwszej połowie maja 2022 roku na tygodniowy wypad  na wybrzeże Costa Blanca wybrały się dwa bydgoskie małżeństwa.  Małżeństwa znane głównie z tego, że osiągnęły ogromne sukcesy dzięki konsekwentnym i niepojętnym dla innych, nowatorskim działaniom.  Kiedyś, kilkadziesiąt lat temu, moje losy zetknęły nas ze sobą i po około trzydziestu latach spotkaliśmy się tutaj, na tej hiszpańskiej ziemi, na urbanizacji La Zenia.  W tym pięknym miejscu nasi dawni znajomi zaprosili nas na wspaniały posiłek do oryginalnej restauracji na Playa Flamenco.

Poniżej kilka zdjęć z tych cudownych chwil.







                                               Poprzedni post z tego cyklu.

piątek, 20 maja 2022

Kolejna refleksja natury ogólnej - 58

Skończyłem teraz, gdy to piszę, oglądanie drugiego odcinka serialu pod tytułem "Informator".  Serial jest produkcji węgierskiej i został wyprodukowany pod autorytetem HBO.

Z tego serialu wynika, że to węgierscy studenci doprowadzili do zmian we współczesnej (lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku) Europie. 

Jak napisała genialna autorka książek Ursula K. Le Guin - "prawda jest kwestią wyobraźni" dlatego też na przykład mały ujadający kundelek (z kaszubska tusk) może z wilczym wzrokiem, z zaciśniętymi dłońmi i jeszcze bardziej zaciśniętymi ustami, głosić swoje kompletnie sprzeczne ze sobą marazmy (inni nazywają to prawdami), a i tak połowa Polaków w nie wierzy.  To dlaczego nie wierzyć węgierskim studentom?  

Tylko dlaczego jest serial HBO o buncie węgierskich studentów, w którym brało udział kilkaset osób, a nie ma serialu o polskiej Solidarności, w której brało udział 10 milionów Polaków.

DLACZEGO?

Odpowiednia oprawa w odpowiednich mediach może ludziom wmówić wszystko bo zdecydowana większość ludzi  wierzy w to co chce wierzyć, a nie w to co jest.  I co najgorsze to fakt, który już dawno stwierdził (XVI wiek) najgenialniejszy człowiek w historii ludzkości, mówiąc - "ludzie mają nieprawdopodobnie krótką pamięć".

Nasuwa się w związku z tym szereg refleksji.  Może to Bułgarzy, albo Rumuni, a może Czesi rozmontowali socjalizm?

Jak powszechnie wiadomo - sukces ma wielu ojców, a porażka żadnego.

Przy okazji przypominam bo warto: https://dziwnabydgoszcz.blogspot.com/2018/02/kilka-refleksji-natury-ogolnej-54.html

Zawsze im później po wojnie tym więcej kombatantów.


Poprzedni post z tego cyklu

czwartek, 19 maja 2022

Gminne kontrasty - 1

W 2016 gruntową ulicę Ptasią w podbydgoskim Maksymilianowie przebudowano na szeroką na sześć metrów drogę z koski betonowej.  Wzdłuż owej ulicy wykonano rowy odparowujące, a tam gdzie to było możliwe wykonano betonowe korytka do odprowadzenia wód opadowych do najbliższego rowu melioracyjnego.  

Niestety owe korytka zarosły tak zwanym ognikiem, a ich przepustowość zmalała prawie do zera i wody opadowe nie spływały do owego rowu, ale głównie na jezdnię ulicy Ptasiej.

Kilka razy zgłaszałem to na sesji Rady Gminy Osielsko, której jestem radnym od 16 lat, lecz nikogo to nie zainteresowało. 

To niby banał.  To niby szukanie problemu tam gdzie go nie ma.  Ale czy naprawdę?



środa, 18 maja 2022

Ciekawostka - 23

Poniżej zdjęcie butelki wspaniałego francuskiego słodkiego wina z 1962 roku.  To wino ma już 60 lat i z każdym rokiem jest coraz lepsze.  Nadal jest w moim posiadaniu i czeka na wyjątkową okazję, aby je wypić.



                                                   Poprzedni post z tego cyklu

sobota, 14 maja 2022

Przypominam - 6 - dom wariatów. Czy zawsze już tak w naszym pięknym kraju będzie?

Nie jestem i nie byłem prorokiem, ale tak troszeczkę tego co nas czeka wiele lat temu przewidziałem.  Zresztą każdy zdrowo myślący człowiek mógł to przewidzieć, ale nie każdy to spisał lub w inny sposób udokumentował.

Ja napisałem o tym na moim blogu:

https://dziwnabydgoszcz.blogspot.com/2012/10/kilka-refleksji-natury-ogolnej-4.html


Poprzedni post z tego cyklu

piątek, 13 maja 2022

Przypominam - 5

Dzisiaj przypominam moje życzenia noworoczne na 2014 rok.  Cieszę się, że kilka z punktów tych życzeń zostało zrealizowanych, ale bardziej martwią mnie te niezrealizowane.

Ale zawsze pozostaje nadzieja, chociaż w coraz większej powodzi wszechogarniającej głupoty ludzkiej te nadzieje, coraz bardziej gasną.

Życzenia na 2014 rok


Poprzedni post z tego cyklu

wtorek, 10 maja 2022

Przypominam - 4

 Po II Wojnie Światowej Polska dzieliła się na 17 województw.  Jednym z nich było województwo bydgoskie.  W tym bydgoskim województwie toruńscy megalomani nic nie znaczyli.  Niestety nijaki Kulesza wymyślił nową koncepcję podziału administracyjnego Polski i w 1975 roku utworzono 49 województw co nawiasem mówiąc było bardzo dobrym posunięciem bo zlikwidowano powiaty i stworzono warunki do bardziej równomiernego rozwoju naszego kraju.

Niestety, ten sam Kulesza w 1998 roku (za haniebnych rządów AWS-u)  za krzaklewskie i buzkowe pieniądze doszedł do wniosku, że w Polsce ma być 12 województw i mają być powiaty oraz gminy.  Na skutek licznych protestów, głównie bydgoszczan (między innymi akcja budzikowa - Piotr Cyprys) utworzono w końcu 16 województw.  

Oczywiście ci co później najwięcej skorzystali na tym podziale, czyli toruńscy megalomani byli przeciwni owemu podziałowi i chcieli być w jednym województwie z Gdańskiem, a nie z Bydgoszczą.

Patrz poniższy link:

https://dziwnabydgoszcz.blogspot.com/2011/12/istna-ironia-wojewodzka.html

Ironia historii, losu lub inna ironia jest nauczycielką pokoleń.  

Niestety w przypadku bydgoszczan jest nauczycielką fatalną.

Poniżej dwa zdjęcia obrazujące podział administracyjny Polski po 1975 roku:




                                         Poprzedni post z tego cyklu


poniedziałek, 9 maja 2022

Miniona Wielkanoc w Cabo Roig.

Poznańska familijna ekipa odwiedziła nas w ten szczególny czas.  Poniżej kilka zdjęć ze wspólnego świętowania Wielkiej Nocy.





piątek, 6 maja 2022

Dwie refleksje natury ogólnej - 59

Refleksja pierwsza:

Rosjanie swoimi obecnymi działaniami potwierdzają, że całe zło cywilizowanego Świata wypływa od nich. Przykro to pisać, ale takie są fakty. Oni zamiast się w swojej masie bogacić bo przecież mają ogromne bogactwa i największy kraj Świata to wolą ułudę od rzeczywistości. To wolą w ponad 90 procentach być biednymi, ale mieć poczucie, że są panami wszystkiego niż mieć wszystko. I zamiast pogonić te dziesięć procent najsprytniejszych, obecnie z owym putinem na czele, którzy im wmawiają, że są potęgą, a w rzeczywistości to owe 90 procent mieszka gorzej niż kury we Francji to im wystarcza poczucie, że są potęgą. Jak głupim być trzeba, aby tak myśleć? Na to pytanie nie ma odpowiedzi bo rosjanie są mistrzami manipulacji. Najpierw, przez pokolenia, zamanipulowali swoich obywateli, a teraz próbują zmanipulować cały Świat. Dopóki ten cały Świat się nie obudzi dopóty owi szaleńcy będą niszczyć wszystko to co dla nas ważne. Będą niszczyć to wszystko czym od strasznej II wojny żyjemy i to co czyni nasze życie jego sensem. Boże strzeż nas przed szaleństwem rosjan. A raczej przed szaleństwem cara i jego bojarów. (putin i rosja specjalnie z małej litery)

Refleksja druga:

Jest czas matur i wszyscy w tak zwanych środkach masowego przekazu chwalą się tym, że zdali maturę bo nie było na niej matematyki, albo, że jak była to ściągali. Jak można chwalić się tym, że się jest głupkiem lub oszustem? Ja tego nie rozumiem.


Poprzedni post z tego cyklu

niedziela, 1 maja 2022

1 - Maja

Dzisiaj był piękny dzień dlatego wybraliśmy się na wycieczkę rowerową.  Przejechaliśmy 32 kilometry głównie wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na Costa Blanca.  Wszędzie tłumy.  Plaże, restauracje, bary, kawiarnie zapełnione maksymalnie.  Na znalezienie miejsca, aby w plażowym barze wypić kawę musieliśmy czekać ponad pół godziny.

Jednak nie plaże i bary są przedmiotem poniższego wpisu, lecz salinas i dwie fabryki oraz jedna ciekawostka.







Fabryka wody

Fabryka soli

Sól w fabryce

Najnowszy model Lexusa cabrio na ukraińskich tablicach.